(3) Kronika dobrej zmiany: Suweren czyli wyznanie relatywizmu

 

Relatywizm jest szczególną właściwości PISu i jego rządów. Oczywiście, nie sposób nie zauważyć, że uprawianie polityki jest w ogólności i w pewnym sensie sztuką relatywizmu i relatywizowania. W przypadku PISu jest to jednak super-relatywizm.

Relatywizm tak rozumiany nie polega jedynie na dostosowywaniu aktualnego stanowiska czy poglądów do wymogów sytuacji politycznej, czy też – zwykle do dyktatu słupków. Relatywizm tak naprawdę sprowadza się do faktycznego braku końcowej, najwyższej wartości, do braku rzeczywistego punktu odniesienia na szczycie hierarchii wyznawanych przekonań.

Tak brak końcowego punktu odniesienia nie jest tylko wyrazem relatywizmu, ale jego niezbędnym warunkiem.

Choć, oczywiście, relatywizm w tej postaci końcowo można też rozumieć i interpretować jako brak realnej struktury wartości w ogóle.

Funkcjonowanie innych partii w Polsce musiało uwzględniać i uwzględniało pewne kluczowe elementy demokratycznego porządku. Na przykład – partie mówiły to czy tamto, ale w momencie gdy sprawa szła do rozstrzygnięcia przed Trybunał Konstytucyjny wówczas politycy wszystkich partii przestawali spekulować na ten temat i czekali na rozstrzygnięcie Trybunału.

Podobnie było, gdy jakąś kwestię miały rozstrzygnąć organa Unii Europejskiej. W przypadku takich decyzji politycy na ogół przyjmowali je jako konieczne, jako rozwiązanie systemowe, zadane z zewnątrz.

Relatywizm PISu poszedł znacznie dalej, PIS dyskutuje i podważa każdy pogląd i każdy autorytet. Gdy Trybunał wydawał nie takie jak trzeba wyroki, to PIS ich nie publikował. Gdy Unia wybrała Tuska – PIS uznał (w gruncie rzeczy), że Unia jest durna i przekupna.

PISowcy lubią przedstawiać ten swój relatywizm jako rodzaj ducha rewolucyjnego, który odrzuca skostniałe formuły myślenia, czytaj – przynosi postęp. Warto więc zwrócić uwagę, że nawet szalone rewolucje nie ograniczały się jedynie do odrzucania starego porządku, ale zwykle coś tam proponowały. Oczywiście, to, co proponowały było zwykle wynikiem złamania tendencji rozwojowej społeczeństw, dlatego bardzo rzadko przynosiło pożytek.

PIS jednak w rzeczywistości nic nie proponuje w zamian. (To można nawiązać do koncepcji trzeciej drogi w czasach konfliktu „dwóch dróg” i zimniej wojny, przypomnijmy co najwyżej, że okazało się, iż nie tylko nie ma trzeciej drogi, ale właściwie nie ma nawet drugiej drogi). Żadne elementy odrzucenia dotychczasowego porządku nie wskazują na to, by w to miejsce miał wejść jakiś inny sensowny porządek.

Weźmy taki Trybunał. Wprowadzenie do Trybunału swoich sędziów i zrobienie Prezesem pani Przyłębskiej nie oznacza przecież jakiegoś nowego rozwiązania, ale oznacza po prostu – usunięcie Trybunału. Ponieważ to rozwiązanie o charakterze konstytucyjnym zostaje dokonane bez zmiany Konstytucji, więc oczywiście skutkiem tylko i wyłącznie kompromitacja instytucji i poszczególnych osób, które zgodziły się to firmować (takiej pani Przyłębskiej zupełnie nie rozumiem, nie będzie ona przydatna w najmniejszym stopniu dla swoich, bo im sędziowie w ogóle nie są potrzebni, natomiast dla wszystkich innych będzie symbolem etycznego paskudztwa).

Nawet ta metaforyka czy też żarty na tle pojęcia „suwerena”, przecież to pojęcie jest zaklęciem relatywizmu. Suweren oczywiście nie istnieje, nie ma czegoś takiego – chyba, że suwerenem nazywać większość zebraną w parlamencie któregoś dnia jesienią 2015 roku.

Odwołanie się do suwerena, jeżeli nie traktować go wyłącznie w kategoriach żartu, jest właśnie powiedzeniem – zrobimy co chcemy, co nam w danym momencie będzie pasować. Zwykle – ma o pasować do słupków, czyli do utrzymania władzy.

I za moment wrócimy do rozważania być może podstawowego dylematu tej politycznej aberracji, której jesteśmy świadkami, a mianowicie – do czego to prowadzi, po co to jest, jaki system z tego ma wyniknąć?

Otóż, moim zdaniem nikt tego nie wiem. A sam zamiar stworzenia „czegoś nowego” – wiemy jak to się zwykle kończy. 

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry