Młynarski

W pewnym wieku, młodym wieku mamy silną potrzebę kategoryzowania wszystkich zjawisk na tym świecie, na zasadzie tabeli drużyn piłkarskich, żeby wiedzieć, gdzie są nasi i gdzie są inni. W stanie wojennym prowadziłem, pamiętam taką ambitną dyskusję z moim ówczesnym przyjacielem, Piotrem Ikonowiczem na temat Jacka Kaczmarskiego i Wojciecha Młynarskiego. Ikonowicz uważał, że Młynarski, owszem, jest wybitny, ale Kaczmarski to geniusz. Ja nie miałem tej jasności, to znaczy od czasu gdy coś rozumiałem z tego świata, też uważałem Młynarskiego za geniusza. Oczywiście, dzisiaj te klasyfikacje w drabinie genialności wydają się raczej zabawne, zwłaszcza, gdy rozejrzeć się dookoła i sprawdzić, czy ktokolwiek aspiruje to takiej roli.

Różnica jest oczywiście taka, że twórczość Kaczmarskiego (nie mam żadnych wątpliwości, że to geniusz) była metaforyczna, zanurzona w historii, toteż przesycenie konkretem i rzeczowością, jakie jest cechą twórczości Młynarskiego, może wydawać się „mniej genialne”. Ale z punktu widzenia historycznego widać, jak ten związek z konkretem, socjologiczne tło i synteza codzienności uczyniły z Wojciecha Młynarskiego postać historyczną.

Wydaje się, że w czasach w których żyjemy, kiedy mało kto ma czas na przeczytanie całego Prousta, tacy ludzie jak Młynarski, z ich nieprawdopodobnym zapleczem kulturowym, pełnili rolę tłumacza i pośrednika w dostępie do wielkiej kultury. Od momentu, gdy Dylan dostał nagrodę Nobla zrozumiałem, że to jest właśnie przekaz naszych czasów, piosenka, choć właściwie to złe słowo, bo przecież chodzi o treść poezji, która ma formę piosenki.

Ta kultura jest w twórczości Młynarskiego jakąś niezwykłą, wielką syntezą. Jego rozumienie rzeczywistości i jej opis stwarzały przez kilkadziesiąt lat dla nas, inteligentów mniejszego formatu, punkt oparcia i wiary w to, że nie jesteśmy sami.

Osobiście, jestem inteligentem w drugim pokoleniu, jak mnóstwo takich w Polsce po wojnie, oczywiście teraz są kolejne pokolenia, ale one są następstwem "pierwszego pokolenia", czyli tej wiochy która po 45 roku przemieściła się do wielkich miast. Zupełnie inaczej, niż Młynarski, który był inteligentem od pokoleń, czyli od czasu, gdy takie pojęcie, jako ostoja wartości tego kraju, zaistniało. Ja w drugim pokoleniu – co oznaczało, że moim rodzice nie słuchali Młynarskiego. Jako może 15-latek kupiłem sam z siebie pierwszą, żółtą płytę Młynarskiego, na której autor występuje z charakterystycznym na wiele lat uwydatnieniem jego szczupłej sylwetki i wzrostu. Potem kupowałem wszystkie płyty, jakie Młynarski nagrał, po czym kupowałem te same płyty ponownie, bo te pierwsze zajeździłem i nie dawało się słuchać.

Nie jestem w stanie nawet opisać, jak duża część mojej wyobraźni społecznej i rozumienia świata została zbudowana przez te tak zwane piosenki. Po śmierci Młynarskiego zacząłem odtwarzać tego zbiór „Prawie całość” (który dostałem w prezencie od Marka Gaszyńskiego, bo nie mogłem go nigdzie kupić, a ja uwielbiam mieć płytę) i okazało się, że znam na pamięć może 50, może 80 tekstów piosenek.

Choć pamiętam także „Odę do młodości” i koncert Jankiela, to w gruncie rzeczy jestem przekonany, że, pomimo wysiłków, jakie w moją edukację włożył system, ostatecznie świat widzę słowami i obrazami, których nauczył mnie Wojciech Młynarski, a nie inny narodowy geniusz sprzed 150 lat. Świadomie i bez cienia prowokacji zestawiam ze sobą te dwa źródła inteligenckiego myślenia. Wielkie poematy patriotyczne, walka o niepodległość kraju i upływ czasu każą naiwnie sądzić, że Mickiewicz i Młynarski należą do innych kategorii znaczeniowych. Innej ligi, by nawiązać do młodzieńczo-sportowej metaforyki. A ja sądzę, że tak nie jest, tylko dzisiaj jeszcze nie mamy odwagi, by to przyznać.

Bo jeden i drugi i trzeci wymieniony tu geniusz, to, by nawiązać do jednego z utworów Młynarskiego, to jest śmiech, to jest płacz – te trzy elementy.

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry