Scenariusz wywrotki

To, że to się wszystko wywali, to jest moim zdaniem absolutnie niewątpliwe

Wywali się oczywiście nie z powodów politycznych, tylko jak najzupełniej gospodarczych, wskutek populistycznej i rabunkowej polityki gospodarczej. Moje rozumowanie jest w tym przypadku następujące (w Polsce każdy kto chce się wypowiedzieć na temat gospodarki zastrzega się, że nie jest ekonomistą, ale ja takiego zastrzeżenia nie robię; mogę tylko zauważyć subtelnie, że Paweł Szałamacha – pozdrowienia dla Pawła - ma dokładnie takie same przygotowanie ekonomiczne, jak ja):

Obecny rząd daje 500 plus i różne inne rzeczy a poprzedni nie dawał. Nie zakładam, że poprzedni rząd chował kasę, kradł i oszukiwał, a przychodów Państwo wcale więcej nie ma. Powyższe oznacza, że obecny rząd tak naprawdę nie ma do dyspozycji więcej pieniędzy, niż rząd Kopacz, natomiast rozdaje nieporównanie więcej. Więc dlatego to musi się wywalić, nie ma szans.

Czyli – nie ma żadnego powodu, by obecny rząd mógł bezkarnie wydać radykalnie więcej na populistyczne hece, niż poprzedni.

Pytanie jest więc nie – czy się wywali, tylko– kiedy i jak

Moim zdaniem najpierw zacznie brakować kasy na wypłaty socjalne, niekoniecznie na 500 plus, ale na te i na inne.

Oczywiście pojawi się pokusa dodrukowania pieniędzy. Mając swojego człowieka w NBPie nie będzie z tym problemu, jak sądzę. Oczywiście, na początku prezes Glapiński będzie grał rolę prawdziwego bankowca (have you come here to play Jesus jak śpiewa artysta Bono na płycie z trabantem, obecnie już wrogi naszemu krajowi), ale wiadomo, czym to się kończy w ramach danej konfiguracji politycznej. Prezes (prawdziwy prezes, ten na samej górze) na pieniądzach się nie zna i nie można przeszkadzać idei za pomocą nędznych faktów ekonomicznych.

Żeby jednak od razu nie skompromitować wszystkiego (poziom inflacji jest w Europie miernikiem odpowiedzialności rządów, co samo w sobie jest ciekawe), trzeba będzie szukać źródeł dochodów. Jedynym realnym i szybkim źródłem dochodów nie są żadne uszczelnienia systemu, bo to jest propaganda i wyciągnie się z tego jakieś groszaki, ale stawka VAT. Dłubanie w podatku dochodowym to też tylko gra pozorów.

Więc VAT trzeba będzie podnieść o ten jeden procent, a może nawet półtora, żeby stworzyć rezerwę na przyszłe szaleństwa. Ponieważ są w zakresie podatków jakieś pseudokonstytucyjne ograniczenia, więc ten VAT trzeba podnieść już od początku przyszłego roku

Może zresztą uda się rolować obecną sytuację i pozorować, że to wszystko da się spiąć odrobinę dłużej. Ale na pewno nie dużo dłużej.

Czyli mój przewidywany termin wyraźnych znamion wywrotki – to jesień przyszłego roku

Problem z tym wszystkim jest jeszcze taki, że obecny rząd nie ma w rzeczywistości żadnej drogi exitu. Po prostu nie może z tego wszystkiego się wycofać. Szerokiej, populistycznej publiki nie interesuje wcale „wina Tuska”, lecz tylko kasa Misiu, kasa.

To jest mój spekulatywny rys przyszłości. Obecnie ogłaszam konkurs, na alternatywne scenariusze wywrotki. Tylko proszę, niech nikt mi tu nie wmawia, że wszystko będzie ok, bo i tak w to nie uwierzę.

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry