Książki których nikt nie czyta (i dlaczego)

Patrząc na półki w pierwszej lepszej księgarni z literaturą prawniczą – zastanawiałem się nie raz – kto to wszystko czyta. Teraz już znam odpowiedź (niestety, po tym, jak parę takich książek napisałem): otóż nikt nie czyta.

Odnoszę wrażenie, że znaczna większość książek wydawana jest głównie po to, by dać wyraz aktywności poszczególnych wydawnictw. Kalkulacja czysto finansowa jest prosta: wydanie książki zwykłych rozmiarów kosztuje pewnie nie więcej niż 10 000 tysięcy złotych. Książka, na przykład kosztująca 50 złotych, nie licząc kosztów ogólnych[...]

Prawda jako taka i jako nie taka

Prawo kształtowane jest w dużej mierze przez naukę prawa, prawo jest w ogóle z natury akademickie. Prawnicy naukowcy są w dużej mierze publicznymi autorytetami w prawie, źródłem akceptowanej wykładni.

Problem polega na tym, że ci sami prawnicy są bardzo często doradcami, którzy za pieniądze reprezentują interesy stron w sporze prawnym.

Ja tu nikogo o nic nie podejrzewam – bo część procesów zachodzi na poziomie podświadomości. Po prostu racje tych, którzy nam płacą, wydają nam się, by tak rzec, bardziej oczywiste. Myślę, że w wielu przypadkach nie jesteśmy w stanie[...]

Ciemny zaułek sensu

Różne bezsensowne rzeczy, które od początku wydawały się nam bezsensowne, stają się normą, ale przecież nie stają się sensowne. Co najwyżej w poczuciu bezradności godzimy się z nimi.

Ostatnio wpadł mi w ręce odpis z niemieckiego rejestru handlowego Spółek, HRB – czyli Handelsregister B. Nasi przodkowie, czy Niemców lubili czy nie – były z tym trudności, jak wiadomo, ale zawsze wysoko cenili prawniczą myśl niemiecką, w związku z czym, zamiast wyważać otwarte drzwi, kopiowali  rozwiązania niemieckie. Z tej przyczyny polski odpis z Rejestru Handlowego B wyglądał[...]

Ballada o braku pojęcia

Osobiście nie mam żadnych wątpliwości, że polski system prawny zmierza w stronę prawa precedensowego, wskutek czego kodeksy staną się niczym więcej, jak tylko zbiorem ogólnych zasad i reguł interpretacyjnych. Oczywiście trzeba na to trochę czasu.

Do precedensowego ukształtowania prawa skłania lub raczej zmusza także charakter nowych legislacji które są tak niekonkretne, że Sąd Najwyższy czuje się w obowiązku te przepisy konkretyzować. Moim zdaniem prowadzi to do efektów lekko absurdalnych.[...]

 Do góry