Sądowa kultura przegadana

Gdy się czyta opasłe uzasadnienia wyroków sądów, na przykład Trybunału Konstytucyjnego czy Sądu Najwyższego, ale także wyroki sądów powszechnych, to, patrząc z perspektywy laika i nie prawnika, można by odnieść wrażenie, że takie uzasadnienia stanowią nieograniczony zasób wiedzy i mądrości. Można odnieść też wrażenie – znów, patrząc na rzecz z pozycji laika, że wyrok sądu jest niewątpliwy, skoro jest on w taki rozległy sposób uzasadniony.

Ci, którzy mają z prawem i z wyrokami do czynienia na co dzień wiedzą, że takie wrażenie – to iluzja. Uzasadnienia wyroków oparte są zwykle na kilku szczegółach, nierzadko w uzasadnieniu rzeczywiste znaczenie ma jeden akapit. Może dwa.

Co więcej, bardzo często zdarza się i tak, że o wyroku przesądza jedno zdanie, które brzmi, że Zdaniem sądu jest tak [...], a przeciwny pogląd sąd uznał za niezasadny.

Bardzo często więc jest tak, że rozmiar uzasadnienia służy raczej uśmierzeniu wątpliwości sądu.

Nie wiem, czy tę przegadaną, utrudniającą rozumienie prawa kulturę sądową da się zmienić. Sąd Najwyższy daje tu w sumie przyzwoity przykład, bo uzasadnienia na ogół nie są tak długie. Ale już na przykład każda decyzja Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta liczy obowiązkowo bitych 40 stron, z których większość to fragmenty szymelu, stosowanego do wszystkich decyzji tego samego typu.   

Na pewno, „winę” ponosi tu komputer i elektronika, funkcja copy- paste, ponieważ wyroki przed 30 laty były urzekająco krótkie i treściwe. I oczywiście – o wiele jaśniejsze, lepiej zrozumiałe.

Do tej przegadanej kultury sądowej dostosowują się pełnomocnicy, którzy w gruncie rzeczy uważają, że im więcej napiszą, tym lepiej.

Bo wyroki – powtórzmy to – niemal zawsze opierają się na bardzo ograniczonej liczbie argumentów. I zawsze te argumenty daje się streścić na jednej stronie, najwyżej na kilku stronach. Zapewne, gdyby sądy uważały, że zasługują na większe zaufanie, to argument: że sąd przyjął taki a nie inny pogląd prawny, albo argument – że sąd w taki czy inny sposób ocenił stan faktyczny uznałyby same za wystarczające. Ale w to zaufanie nie wierzą, zresztą niestety słusznie, więc sędziowie uważają, że jak więcej napiszą, to będzie lepiej. 

W ogóle wszyscy uważają, że jak więcej napiszą, to będzie lepiej. A to przecież nieprawda. 

Bo chodzi o to, żeby napisać mądrze i możliwie wszystkich przekonać. I do tego wystarczy napisać krótko.

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry