Sądy - projekt ponadpolityczny

Kiedy słyszę, że obecny rząd powołuje się na poglądy ludu, iż sądy są słabe i nie realizują potrzeb społecznych, myślę sobie, że to jest oczywiście prawda. Też tak uważam. Problem polega jednak na tym, że uzgadnianie poglądów na tym poziomie ogólności do niczego sensownego nie prowadzi.

W szczególności chciałbym wiedzieć na czym ta reforma sądownictwa miałaby polegać?

Problem polega na tym, że prawdziwe głębokie zmiany w jakimkolwiek fragmencie rzeczywistości społecznej wymagają wielu lat pracy. To zaś z kolei oznacza, że efekty takich zmian nie dają się zauważyć w okresie jednej kadencji politycznej.

To zaś oznacza, że prawdziwie głębokie, istotne zmiany wymagają uzgodnienia poglądów polityków w odniesieniu do co najmniej elementarnych kierunków tych zmian.

I tak na przykład prawdziwa zmiana w sądownictwie wymaga po prostu lepszych, lepiej wykształconych, czy też zwyczajnie mądrzejszych sędziów niż większość tych, którzy są teraz.

Taka zaś zmiana wymaga określenia na nowo znaczenia i miejsca zawodu sędziego. Wymaga też znaczących, długofalowych inwestycji. Bo sądy polskie są naprawdę nieźle oprzyrządowane, zaś poziom orzecznictwa spada, by nie powiedzieć – dramatycznie spada.

Jeżeli istotnie tak jest – to znaczy jeżeli poniesienie poziomu orzecznictwa sądów jest kwestią ponadpolitycznego, przynajmniej co do zasady, projektu, zaś hasła w sprawie naprawy sądownictwa obecne władze zgłaszają przy okazji destrukcji Trybunału Konstytucyjnego – to naprawdę trudno takie obietnice przyjmować w dobrej wierze.

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry