Blater, Platini i Trybunał Konstytucyjny

Wygląda na to, że znowu trudno jest nie pisać o polityce, choć zdecydowanie wolabym pisać o czymś bardziej konkretnym i o czymś z czego może być choć trochę pożytku. Pisanie o polityce to jest wyjątkowo bałamutna działalność w tym sensie, że z powodu ogromnej liczby zmiennych w tej rzeczywistości każdy może mieć tu rację i żadne tezy nie podlegają rzeczywistej weryfikacji. Podobnym tematem jest piłka nożna, która stwarza ludziom nieograniczone pole to satysfakcji z tego powodu, że na czymś się znają i nigdy nie zostanie nikomu udowodnione w sposób ostateczny, że ktoś się na czym wcale a wcale nie zna. 

Przy okazji zdarzeń dotyczących piłki nożnej, czyli dyskwalifikacji pp. Blatera I Platiniego przyszła mi do głowy myśl, która łączy te dwie rzeczywistości. Sprawa Blatera i Platiniego jest o tyle absurdalna, że, jak podejrzewam, obaj są potwornie bogatymi ludźmi tymczasem obecnie spotyka ich dolegliwość z tej przyczynmy, że jeden zapłacił drugiemu 2 mln dolarów za usługę, która była wykonana na przykład 8 lat temu. Czyli ewidentny przewał, jeszcze do tego niezwykle głupio uzasadniony, na niskim poziomie jakościowym w kategorii przewałów, by tak to powiedzieć. I ten przewał obu panów ostatecznie wykańcza w sensie publicznym (moje osobiste poczucie jest takie, że Blaterowi to się na pewno należy, ale co do Platiniego, to myślę, że to jednak jakiś przejw ogłupienia czy zagubienia, ale może się mylę). 

Jaki jest morał z tej historii dla naszej rzeczywistości politycznej? Otóż PiS i Jarosław Kaczyński w raczej chaotyczny sposób podjęli się demontażu instytucji demokratycznych. Słyszałem wczoraj w telewizji w dwóch kolejnych programach wypowiedzi dwóch moich kolegów z dawniejszych czasów czyli Piotra Glińskiego, zwanego Gliniakiem i Andrzeja Urbańskiego, pseudo Gruby. Obu ich lubię, choć w moim przekonaniu służą złej sprawie, przede wszystkim dlatego złej, ponieważ na razie nawet nie wiedzą jakiej. Ja nie wiem czy nawet sam Jarosław Kaczyński wie. Cała ta filizofia PiSu polega zazwyczaj na zbieraniu narzędzi żeby móc wreszcie wykończyć przeciwników, i to jest jako tako zrozmiałe, tylko nigdy nie dowiedziałem się jeszcze co ma być „potem”. Nie w tym jest jednak problem, bo w polityce też jest tyle zmiennych, że nikt tak naprawadę nie zweryfikuje, cz to co jest "potem" jest tym co miało być. Najbezpieczniej jest nie mówić, co miało być "potem", bo dzięki temu nikt nie będzie się czepiał i pretensował.

Mój problem jest inny. Otóż przedstawiciele PiS w różnych wypowiedziach jasno dają do zrozumienia, że nie wierzą tak za bardzo w trójpodział władzy, że przecież Trybunał Konstytiucyjny też jest wybierany polityczne i tak dalej. W związku z czym nie ma wielkiego problemu, żeby na wybór tych sędziów zwiększyć swój, PiSu wpływ, podobnie – jak nie ma problemu żeby zwiększyć wpływ na to, co ten Trybunał uważa.

Tu pragnę zwrócić uwagę, że Platforma, gdy rządziła, choć przyznaję, że rządziła byle jak, to miała pewne obowiązki środowiskowo-moralne, co w przypadku Trybunału polegało na tym, że w większości do Trybunału desygnowała najwybitniejszych prawników jacy w kraju są. Dlatego między innymi dzisiaj w Trybunale są P.T. Wronkowska, Pyziak-Szafnicka, Zubik, Wróbel i paru innych naprawdę absolutnie topowych prawników. PiS takich zobowiązań nie ma i takich ludzi zresztą też za sobą nie ma, i tak na pierwszy rzut oka wyznacza do Trybunału byle kogo (tu powiem trochę a proposk, że inna jeszcze moja koleżanka ze studiów doktoranckich sprzed 30 lat, czyli Krysia Pawłowicz przybrała taką stylistykę, przez którą nawet nie widać, jak dobrym  prawnikiem być potrafiła). Jest to zresztą w ogóle poważniejszy problem słabego ukorzenienia PiS w środowiskach inteligenckich i wysoko edukowanych.

To jednak tylko dygresja. Moim zdaniem głównym problem polega na tym, że jak PiS już opanuje wszystko, w tym Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy, Prokuraturę i Ligę Ochrony Przyrody, to będzie miał wszędzie wiernych nominatów, którzy będą głównie zajmowali się egzegezą poglądów Jarosława Kaczyńskiego na różne tematy, ponieważ z założenia trudno oczekiwać od nich, że będą kontrolowali na przykład rząd, parlament czy nie daj Boże Jarosława Kaczyńskiego. 

W taki właśnie oto sposób z dużym prawdopodobieństwem powstają systemy autokratyczne. Nie dlatego, że przywódca nie chce być kontrolowany, ale dlatego, że lepiej chce sprawować władzę i służyć swojemu narodowi. Jak natomiast w miarę powszechnie wiadomo, nikt nie jest w stanie kontrolować samego siebie i z czasem zatraca coraz bardziej poczucie przyzwoitości, lub też ma świadomość nieprzyzwoitości, ale dochodzi szybko do przekonania, że trzeba to wszystko poświęcić dla wyższego dobra, bo ci co go zaczepiają przecież nie wiedzą, jakie to jest to wyższe dobro. A on wie.

I z tej a nie z innej przyczyny właśnie powstał trójpodział władzy, bo ten proces degeneracji krytycyzmu, narastania arogancji, kierowanej oczywiście przeświadczeniem o tym, że służymy najsłuszniejszej sprawie – wszysto to są zjawiska powtarzalne, należące do banalnych schematów natury ludzkiej. 

Tak właśnie moim zdaniem było w FIFA I UEFA. Nie sądzę, by panowie Blater i Platini byli skończonymi draniami i łapownikami od chwili urodzenia czy też od chwili objęcia funkcji. Natomiast – ponieważ te organizacje, którymi zarządzali – miały charakter autokratyczny, oni sami byli otoczeni potakiwiaczami i popieraczami, którzy oczywiście coś chcieli od nich wyłudzić, więc obaj panowie kompletnie stracili dystans i rozumienie tego, co jest przyzwoite, co jest akceptowalne i co jest legalne. Bo tylko w ten sposób jestem w stanie wyjaśnić, dlaczego jeden daje drugiemu łapówkę podpierając się jeszcze do tego umową sprzed ośmiu lat. Tego nie da się wyjaśnić tylko zwykłą ludzką chciwością, takie zjawisko może być wyjaśnione tylko i wyłącznie przez wyłączenie w tych organizacjach jakichkolwiek mechanizmów kontrolnych. Czyli, przekładając to na nasz język polityki, Blater i Platini dawno temu już opanowali Trybunał Konstyrucyjny i mają tam swoich ludzi. I wydawało się to im bardzo dobrym pomysłem, a w końcu i tak dostaną za to po głowie.

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry