Syndrom lewego kierunkowskazu

Antropologowie nauczyli nas rozumieć sposób myślenia ludzi poprzez ich najprostsze zachowania.

W kwestii rozumienia prawa Polska jest krajem lewego kierunkowskazu.

W Polsce znaczna część kierowców pokazuje, za pomocą kierunkowskazu, że właśnie skręcili w lewo. Każdemu kierowcy zdarzyło się na pewno nie raz stanąć za takim samochodem w nadziei, że pojedzie prosto. Nic z tego. Skręcił, a potem pokazał.

Niestety, nie chodzi tylko o kierowców i o skręcanie w lewo. Chodzi o powszechne rozumienie prawa i przepisów.

Jest to rozumienie na wskroś formalne, pozbawione refleksji na temat – czemu przepisy służą, po co zostały wymyślone.

W Polsce dominuje formalne i semantyczne rozumienie i stosowanie prawa. Dotyczy to nie tylko kierowców, ale dotyczy też sądów i urzędów.

Jest to prawdopodobnie cecha charakterystyczna dla pewnej naiwności społeczeństw na względnie wczesnym etapie dojrzałego rozwoju. Naiwność wynika z wiary, że przepisy i prawo zastąpią wszystko: wiedzę, moralność, wnikliwość i zwyczajną mądrość.

Znakomicie widać ten problem w zharmonizowanych dziedzinach prawa, w których dominuje orzecznictwo unijne. Nawet od strony czysto językowej są to akty prawne, wyroki i decyzje inaczej napisane, rzadko kiedy odwołujące się za paragrafów, kropek i przecinków.

Znacznie częściej w tym myśleniu prawniczym widać próbę dotarcia do sensu i celu obowiązującego rozwiązania prawnego.

Takie podejście stwarza ryzyko dowolności ale nie wtedy, kiedy prawnicy dobrze rozumieją lub co najmniej starają się rozumieć sens prawa.

Czyli zrozumieć także, czemu służy kierunkowskaz.

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry