Pijany dozorca i zagadnienia systemowe - czyli o pożytkach z podpalenia mostu

Tak zwane spiskowe koncepcje świata są wbrew pozorom bardzo potrzebne ponieważ po pierwsze, pozwalają one powiedzieć to, czego powiedzieć inaczej nie wolno, po drugie zaś – dostarczają cennej wiedzy na temat myślenia tych, którzy koncepcje te wymyślają. To myślenie jest jednak także faktem społecznym, z którym trzeba się liczyć.

Koncepcja, że most Łazienkowski został świadomie podpalony i spalony jest jedną z tych koncepcji, co więcej, tysiące ludzi mają co dzień rano dodatkową godzinę w samochodzie, by zasadność tej koncepcji przemyśleć.  Ciekawe jestem, swoją drogą, jak zakończy się śledztwo w tej sprawie, aczkolwiek nie oczekuję tu żadnych rewelacji. To cholerne drzewo leżało pod mostem od lat a poza tym, był tak taki totalny bałagan (to jest słowo obecne również w języku hebrajskim), że właściwie to nie tylko mogło, ale i powinno się zapalić.

Na ślady świadomego działania mającego na celu unicestwienie jedynego przydatnego dla ruchu samochodów mostu w środku miasta wskazuje nie tylko ostentacyjnie leniwa akcja straży pożarnej, nie tylko to, że do pożaru doszło oczywiście w sobotę po południu i nie tylko to, że śledztwo nic i nikogo nie wykryje, albo ustali, że winę ponosi pijany dozorca.

Ważniejsze ślady są te, które wskazują na motywy podpalacza.

Otóż jak wiadomo, miasto od dawna chce wymienić most Łazienkowski, bo on się do niczego nie nadaje, ma 40 lat i właściwie może się zawalić w każdej chwili (mógł, znaczy się, bo teraz się zawali w sposób kontrolowany). Oczywiście miasto i pani Prezydent boją się każdej takiej decyzji, bo stabilność władzy w Warszawie jest, podobnie jak w całym kraju, przede wszystkim skutkiem braku alternatywy a nie doniosłości władzy i pani Prezydent oraz jej aparatu. Świadomi tego, czego świadomi jesteśmy teraz wszyscy, jaki Armagedon powoduje brak mostu Łazienkowskiego, władza odraczała ten „temat” jak to się mówi, na bliżej nieoznaczoną przyszłość.

A teraz, proszę, most się spalił i mamy święty spokój z awanturą, opozycją i tak dalej.

Ale to jeszcze nic. W pierwszych słowach swojego listu – czyli zaraz po spaleniu mostu – miasto działając, jak wiadomo, dla dobra nas wszystkich, oświadcza, że zamówi ten most bez przetargu. Taki most kosztuje ze 200 milionów. Założę się, że ta firma, która dostanie to zamówienie już teraz wie, że je dostanie. Bez tego cholernego przetargu.

Nawiasem mówiąc, w ten sposób wybrany zostanie wykonawca lepszy, który może skasuje 20 milionów więcej, niżby to wyszło z przetargu ale to i tak się opłaci. Łatwo sobie mogę wyobrazić, ile byłoby tanich ofert, z którymi byłyby same kłopoty, natomiast cała procedura przetargowa opóźniłaby więc budowę mostu o pół roku najmarniej.

Zaś teraz i miasto i wykonawca, oczywiście, wybrani w szemrany sposób, zrobią wszytko, by ten most zbudować przyzwoicie, bo inaczej będą mieli ABW na karku przez najbliższych 15 lat, więc to się nie opłaci.

Wszytko zatem wskazuje na to, że podpalenie mostu leżało w interesie nas wszystkich, jedyny problem jest taki, że zdarzyło się trochę niespodziewanie. Ale, ale, dla kogo niespodziewanie? Czy można sobie wyobrazić lepszą porę, na podpalenie mostu, niż koniec lutego, jeżeli zwłaszcza przyjąć za wiarygodne zapewnienie, że do końca roku most będzie stał? (Nie wierzę w to ani trochę, ale to jest mój problem, ja tak mam.) Przecież to jest całkowicie zoptymalizowane działanie, by taki most zbudować przed następną zimą zakładając, że zima będzie, bo to nie jest pewne.

Czyli, nawet i z tego punktu widzenia, mamy do czynienia z perfekcyjnie przygotowaną akcją, na której wszyscy w zasadzie zyskujemy.

Jeżeli tak rzeczywiście jest i jeżeli teza ta nie jest przesadnie przewrotna to stanowi ona także surowy osąd całego systemu demokratyczno-prawnego w którym żyjemy.

No, ale to już zupełnie inna historia.

 

 

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry