Mistyfikacja

Mam wrażenie, że nasze myśli to są często takie zlepione kawałki plasteliny, do których przyczepia się zawsze to samo, ale nie bardzo wiemy co i dlaczego. I nie warto się zastanawiać, dlaczego, tylko wyciągnąć z tego wniosek, że te rzeczy które się stale przyklejają stanowią z definicji całość.

Takom myślił, jak mówi poeta, gdy wróciła do telewizji Liga Mistrzów, a wraz z nią z lekka obrzydliwa reklama postawy przeciwnej rasizmowi: niedogoleni i pokrzywieni piłkarze mówią banalny tekst, każdy w swoim języku, że są przeciwni rasizmowi. W taki sposób ma, zdaniem autorów tego paskudztwa, powstać nowa świadomość, wykorzystująca, w zamierzaniu, popularność piłki nożnej, dzięki czemu można dotrzeć z antyrasistowskim przesłaniem do szerokich rzesz.

Już sobie wyobrażam, jak różni kibole o szerokich karkach po słowach Messiego czy Bale’a zmieniają poglądy, i od tej pory uważają czarnych, żółtych i Żydów, za takich samych prawdziwych  ludzi, jak oni. To mi przypomina sławny moment z filmu „Okrucieństwo nie do przyjęcia” braci Cohenów, gdzie w końcowej scenie nieudolny płatny zabójca dostaje ataku astmy i wskutek pomylenia inhalatora z pistoletem strzela sobie w usta, co następnie adwokat George Clooney, jako zawodowy odwracacz kota ogonem wyjaśnia, że ów płatny zabójca „zrozumiał swoje błędy i postanowił zmienić swoje życie i się zastrzelił”. 

Ale nie o to mi chodzi, że ta reklama jest fatalna. Chodzi mi to, że stanowi ona typowy zabieg firmy, czyli UEFA która słusznie posądzana jest o skrajną, banalną komercyjność i zainteresowanie wyłącznie kasą, nagle chce odkręcać swój komercyjny wizerunek i podejmuje tak zwaną kampanię walki z rasizmem.

W moim przekonaniu w takich działaniach jest coś skrajnie, niemoralnie wręcz obłudnego. Człowiek w ramach swojego zblokowanego myślenia o świecie poszukuje pewnej elementarnej spójności tegoż świata. Jak ktoś zajmuje się kasą i robi dla tej kasy wszystko lub prawie wszystko, to jest to jego prawo, świat takie podejście zaakceptował i ci wszyscy konsumenci Ligi Mistrzów i w ogóle futbolu nie mają na tym tle, jak sądzę żadnych potrzeb ani żadnych złudzeń. Ale dopisywanie do tego pseudoidealistycznej ideologii świadczy tylko i wyłącznie o tym, że na tle tego nastawienia na kasę powstają w danej organizacji wyrzuty sumienia, co, zdaniem moim, świadczy tylko o tym, że jest to organizacja podejrzana.

Nie mam naukowych podstaw do zajmowania się zjawiskiem rasizmu, ale z tego co wiem, to jest to zjawisko po pierwsze znajdujące bardzo różny wyraz, ponieważ tylko rasizm w postaci uświadomionej jest naprawdę problemem, podczas gdy większość przejawów rasizmu wynika tylko i wyłącznie z braków edukacyjnych. Jeżeli coś wynika z braków edukacyjnych to po pierwsze, zjawisko to stanowi bardzo głęboko usytuowany problem społeczny, a zatem po drugie – nie ma żadnego powodu sądzić, że jakakolwiek kampania organizacji piłkarskiej będzie miała jakikolwiek wpływ na postawy rasistowskie czy też postawy nietolerancji i tak dalej.

Co końcowo oznacza, że jeżeli tak skrajnie komercyjna organizacja jak UEFA bierze się za walkę z rasizmem to oznacza to tylko tyle, że mamy do czynienia z jedną wielką mistyfikacją, w której ktoś sobie chce zrobić dobrze podpisując się pod pewną godną szacunku misją społeczną.

Uzupełnieniem tego przyczynowo-skutkowego ciągu obłudy i dwuznaczności jest sam sposób działania UEFA w sprawie zwalczania rasizmu, co mogłem z bliska obserwować latem 2013 roku w związku z transparentami wywieszanymi przez kibiców Legii. Otóż UEFA działa na podstawie całkowicie anonimowych donosów organizacji pod nazwą FARE, która nie wiadomo gdzie i jest i kto ją reprezentuje, w każdym razie donosy, na podstawie których Legia była karana za pseudoceltyckie krzyże kibiców na stadionie nie były podpisane przez nikogo i nie były w żaden zobiektywizowany sposób weryfikowane. Oczywiście, celem takiej akcji jest przede wszystkim polski klub, a nie na przykład klub angielski czy włoski, albowiem w UEFA też jest podział władzy, i duże bogate kraje są prawidłowo reprezentowane co sprzyja uznawaniu idiotów, głoszących na stadionach w tych lepszych krajach hasła, których sami nie rozumieją, za niegroźnych. Gdy zaś chodzi o klub z Polski, to hasła i transparenty stają się szczególnie niebezpieczne dla antyrasistowskiego przesłania organizacji, zajmującej się grą w piłkę nożną.

W taki oto sposób organizacja pod nazwą FARE oraz sama UEFA w ramach walki z rasizmem posługują się metodologią najściślej autorytarną, w której celem nie jest adresowanie i rozwiązanie jakiegokolwiek problemu społecznego, lecz celem tym jest umocnienie swojej władzy po  to, by dalej móc ją wykonywać. Z tym, że w przypadku organizacji piłkarskiej po pojęciem wykonywania władzy, co jest celem polityków, rozumieć należy „dalsze, niekontrolowane tłuczenie kasy”, choć o władzę, w tej sytuacji z kasą, także chodzi, a jakże.

Chcę przez to powiedzieć, że ta cała kampania promowana przez niedogolonych, krzywoustych i niedomytych idoli boiskowych nie jest niczym więcej, jak tylko listkiem figowym, mistyfikacją, o czym świadczy zarówno jej przesłanie, jej powierzchowność jak i, koniec końców, metodologia wdrażania i stosowania kar. 

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry