Powrót do nadbudowy

Moja refleksja jest dzisiaj tak ogólna, że aż się boję, czy będę ją w stanie wytłumaczyć.

Otóż mam wrażenie, że jesteśmy, jako społeczeństwo czy naród w takiej oto fazie, że trochę brak nam pomysłu na samych siebie.

Gdyby przejrzeć historię nowoczesnych narodów to podejrzewam, że kraje takie jak Polska, czyli wszystkie kraje postsowieckie poza krajami sowieckim, przechodzą ścieżkę rozwojową w pewnym sensie nieporównywalną z innymi krajami.

Mówiąc w dużym uproszczeniu i niezrozumiałym już dla wielu dzisiaj językiem marksistowskim – są to kraje, w których nadbudowa była w gruncie rzeczy na całkiem wysokim poziomie, za którą nie nadążała baza. Mówiąc po ludzku – poziom świadomości czy też w ogóle wykształcenia był całkiem wysoki, co wyrażało się między innymi w świadomości potrzeb i w stosunkowo jasnym określeniu kierunku zmian w tych krajach. Wolny rynek, demokracja, samorządność. Baza była oczywiście w pełnym niedostatku i stąd jasno wynikało, że zapełnienie półek, budowa szerokich dróg, ciepła woda i mieszkania – to wszystko stało się oczywistym celem społeczeństwa.

Można to nazwać na sposób mniej wyrafinowany – było oczywiste, że społeczeństwo musi się wzbogacić, bardzo chce się wzbogacić i trudno mieć o to, po wielu latach siermięgi i niedostatku, pretensje do kogokolwiek.

Na ołtarzu bogacenia się złożone zostały bardzo różne, bardzo ważne idee, czego symbolicznym wyrazem jest choćby bardzo niska aktywność demokratyczna, wyobcowanie, a niekiedy degeneracja instytucji politycznych. daleko idące, faktyczne odrzucenie idei równościowych i solidarystycznych, wreszcie – bardzo niski, i wręcz spadający poziom funkcjonowania wielu instytucji infrastruktury społecznej, które wobec braku zainteresowania ze strony tak zwanego społeczeństwa żyją własnym, wyobcowanym życiem.

Może to była konieczna cena, ale po 25 latach wolnej Polski trzeba zapewne jak najpoważniej zastanowić się nad tym, co dalej. To znaczy – czy a jeżeli tak to w jaki sposób społeczeństwo ma określić swoje cele, czy też wręcz swoje przesłani – i, czy jedynym celem Polaków ma pozostać na dalsze, bliżej nieokreślone lata, tylko i wyłącznie bogacenie się.

Takie są o to moje najbardziej ogólne odczucia, które wynikają z setek albo tysięcy drobnych zdarzeń, refleksji i sytuacji. Krótko mówiąc, odnoszę wrażenie , że nie jest jasne, po co polskie społeczeństwo istnieje i do czego zmierza? Jaki model wybiera? Czy, a jeżeli tak, to w jaki sposób, chce być odmienne od innych społeczeństw? Bo jedno w każdym razie jest pewne: w konkurencji bogacenia się nie wygramy mistrzostwa w lidze narodów.

Takie niezbyt lekkie refleksje przyszły mi do głowy nie wiem za bardzo dlaczego, ale w sumie w związku z tak zwaną sytuacją młodego pokolenia. O ile uważam, że bogacenie się nie jest żadnym grzechem, to w sumie niekoniecznie nadaje ono sens życiu, w każdym razie nadaje sens życiu gorzej, niż idea, cel, pasja, przesłanie i tak dalej. W tym sensie najlepiej jest, gdy bogacenie się jest ubocznym efektem tego, co się bardzo chce robić. Teza moja brzmi tak moralistycznie, że aż mnie zęby od niej bolą, ale nic nie poradzę, że proste tezy zwyciężają.

Więc być może jest tak – na pewno tak jest w wielu przypadkach – że to młode pokolenie zabezpieczone i  nie znające potrzeby dorabiania się w większym stopniu skłonne będzie do tego, żeby wybierać własne, niezależne ścieżki życiowe. Bo tak jest właśnie w tych najbogatszych ale i najmądrzejszych jak sądzę, społeczeństwa, typu Szwecja, Finlandia czy Niemcy. Zamożność i tak zwany socjal, niekiedy aż do przesady, ale służą bez w znacznej mierze finansowaniu indywidualnych, twórczych wyborów młodych ludzi.

Oczywiście, tą drogą nie pójdzie nigdy większość, ale ideowość społeczeństwa określona jest procentem ideowych jednostek, którym to społeczeństwo stworzyło szansę, by rozwijali swoją unikalność a niekiedy wręcz swoje szaleństwo.

Społeczeństwo które zapewnia prawo do różnorodności twórczej i popiera kreatywność, to jest mi najbliższe przesłanie dla Polski na najbliższych 25 lat. A może i 100. W tej konkurencji mamy szansę być na czele stawki narodów. Takie są, jak mi się wydaje, naturalne zasoby i, nierzadko ukryte, potrzeby Polaków.  Polacy są z jednej strony indywidualistami, z drugiej strony mają w sobie potencjał widzenia spraw inaczej.

To zapewne jedna z opcji rozwojowych, może są lepsze, ale ja bym chciał, żebyśmy się na coś zdecydowali. Teraz znów wrócił czas, by zająć się nadbudową, bo baza jest w zasadzie w całkiem dobrym stanie. 

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry