Oleksy

Był rok 1985 albo jakiś taki. Pracowałem jako dziennikarz sportowy w dzienniku „Rzeczpospolita”. Wydział Prasy Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w ramach nowej (zawsze była nowa) polityki informacyjnej organizował wyjazdy do poszczególnych województw dla dziennikarzy prasy centralnej. Nikt nie chciał za bardzo jeździć na takie wyjazdy, więc wysłali mnie, tak zwanego sportowca, – na wyjazd do Białej Podlaskiej. Z punktu widzenia celów Wydziału Prasy nie miało to oczywiście żadnego sensu, ale z punktu widzenia redakcji to było dobre rozwiązanie.

Głównym punktem programu takiej wizyty było oczywiście spotkanie z pierwszym sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego Partii (dla przypomnienia, bo trudno to by było dzisiaj zgadnąć, Biała Podlaska była wtedy miastem wojewódzkim).

W taki oto sposób pierwszy i jedyny raz w życiu miałem okazję spotkać Józefa Oleksego.

W tych latach osiemdziesiątych byłem aktywnym działaczem tak zwanego podziemia, redaktorem i kolporterem wrogiej prasy pachnącej pastą BHP, oddanym, pełnym nienawiści i inicjatywy zarazem przeciwnikiem Polski Ludowej. Dostałem za to zresztą potem medal od premiera Jerzego Buzka, jedyne chyba odznaczenie mam i które mi się słusznie należało. To, że jednocześnie byłem dziennikarzem rządowej gazety nie było nadzwyczajnym paradoksem, jak na Polskę tamtych czasów. Każdy gdzieś pracował a komuna w założeniu miała trwać wiecznie. Michników była bardzo ograniczona liczba.

Józef Oleksy okazał się być nie tylko niezwykle inteligentnym człowiekiem, ale nie miał w sobie niczego z typowych wyobrażeń na temat aparatczyka partyjnego. Był otwarty i urzekająco ciepły, jakby przepełniony miłością do świata i poszczególnych ludzi. A nade wszystko – Oleksy posiadał encyklopedyczną, statystyczną i polityczną wiedzę na temat „swojego” województwa.

Ten całodniowy wyjazd był dla mnie swoistym szokiem i źródłem stresu. Uważałem na temat Polsku Ludowej, Partii i wszelkich możliwych zarządców peerelu dokładnie to samo, co mówiła opozycja i co mówiła Wolna Europa, a tu dostawałem dowód jawnie podważający moje poglądy. Ta nieudaczna, zaprzedana partia na zupełnej rubieży kraju potrafiła ulokować człowieka takiej klasy, jak Oleksy. Była to na swój sposób groźna informacja, zarówno ideowo jak i taktycznie.

Na szczęście dla wolności i demokracji w Polsce wyszło potem, że Oleksy okazał się człowiekiem najzupełniej wyjątkowym, jak na szeregi partyjne. Również na szczęście dla wolności i demokracji okazało się, że Józef Oleksy znalazł swoje miejsce i znaczącą rolę w Wolnej Polsce.

Jak wielu ludzi z przeciwnego Oleksemu obozu nigdy nie zapomnę także tej zupełnie niezwykłej, unikalnej klasy z jaką Oleksy podawał się do dymisji w następstwie tak zwanej afery szpiegowskiej. Nie wątpię, że przyszłość ujawni wszystkie szczegóły tej sprawy. Ale wedle mojej intuicji i głębokiego przekonania nie jestem w stanie uwierzyć, w jakąkolwiek czynną rolę Oleksego skierowaną przeciwko swojemu Krajowi.

W tych dniach warto i należy to powiedzieć, że odszedł człowiek z rodzaju i rangi takich, których Polsce będzie brakować. Co piszę jako jego wieloletni ideowy i przekonany przeciwnik.

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry