Trzy lata

W ubiegłym piątek, 21 listopada minęły trzy lata od dnia, kiedy do mojego domu przyjechało bodaj sześciu funkcjonariuszy CBA, którzy zawieźli mnie do Katowic do tamtejszej izby zatrzymań. Sprawa jest nadal w toku, mam w niej status podejrzanego, do tego osobiście jestem legalistą, więc na temat meritum sprawy wypowiadać się nie zamierzam. Zarzuty, przedstawione wtedy mi i kilku innym osobom dotyczą, rzecz prosta, kwestii gospodarczych, w dodatku – operacje gospodarcze, których dotyczą zarzuty miały miejsce kilkanaście lat temu.

Nie zamierzam więc spekulować na temat mojej winy lub jej braku. Co najwyżej na wszelki wypadek należy zapewnić, że niewiele albo zgoła nic nie wskazuje, by zarzuty które mnie dotyczą odnosiły się do korupcji.

Faktem jest jednak, że pomimo, iż sprawa została nagłośniona na całą Polskę i była główną wiadomością we wszystkich telewizjach i dziennikach przez kilka dni – przez trzy lata w sprawie zdarzyło się bardzo niewiele. Wobec mnie wykonane zostały bodaj dwie czynności procesowe. Od prowadzenia sprawy odsunięty został prokurator Jacek W., prokurator delegowany z Prokuratury Okręgowej do Prokuratury Krajowej. 

Zatarzymanie zostało uznane prawomocnym postanowieniem Sądu Rejonowego Katowice-Wschód za oczywiście bezzasadne, a Skarb Państwa zapłacił mi z tego powodu 5 tys. złotych.

I to tyle przez trzy lata.

W tej sytuacji – powstrzymując się, podkreślam – od wchodzenia w meritum sprawy – pojąć nie mogę, jakie motywy przemawiały za wdrożeniem owej operacji związanej z upublicznionym, nagłośnioniym zatrzymaniem, tak dramatycznie godzącej w moją reputację i godność, kładącej się cieniem na całym dalszy moim życiu.

Przy czym, wraz ze mną zostały zatrzymane osoby, dla których reputacja jest równie ważna, zaś zasługi dla Kraju, nieporównanie większe.

Rozumując w dobrej wierze przyjmuję, że prokurator prowadzący sprawę dokonał zatrzymania na raz wszystkich domniemanych sprawców po to, aby w opresyjnych warunkach zatrzymania skłonić ich do mówienia prawdy, by tak rzec. Czyli, innymi słowy, by jedni nakablowali na drugich.

Oczywiście, są też inne domniemania co do motywów spektakularnego charakter operacji, ale pozostańmy przy tym właśnie, jak powiadam, przyzwoitym domniemaniu.

Otóż założenie to w największym stopniu ujawnia przepaść między moim poglądem na prawokarną zawartość stawianych mi zarzutów a poglądem pana prokuratora W. Ja po prostu nie mam niczego do dodania choćbym chciał. Musiałbym zmyślać. Wszystkie moje działania podejmowane już prawie, niekiedy 20 lat temu, związane z obsługą spółek z siedzibą w Lichtensteinie, uważałem za całkowicie i zupełnie legalne. I nawet, gdyby teraz okazały się nielegalne – to ja i tak nigdy niczego w tej sprawie nie miałem do schowania. Kwestia oceny prawnej.

Na tym polega najbardziej dramatyczne nieporozumienie w tej sprawie, której szczytem były dramatyczne wydarzenia sprzed trzech lat: otóż prokurator W. uważał zapewne, że w tej sprawie (podkreślam, w tym zakresie, w jakim mnie ona dotyczy) jest jakieś drugie, przepastne dno, czyli zakładał, że jest coś więcej niż to, czego dotychczas zdołał się dowiedzieć. I zapewne na uzyskanie takiego wiedzy liczył, posuwając się do tak radykalnych działań.  

Ale tego drugiego dna nie ma, i nigdy nie było. To, co robiłem w związku ze spółką Draco to były, zdaniem moim, czynności dnia codziennego, obsługa biznesu po prostu.

Istota akcji prokuratorskiej w moim przekonaniu wynikała z innej, niż moja, oceny zakresu wolności gospodarczej, oceny odnoszonej, co więcej, do prywatnych podmiotów, dla których, jako adwokat, pracowałem. Bo stawiane mi zarzuty niemal wszystkie dotyczą ochrony interesów prywatnych spółek przed ich zarządcami, którzy byli jednocześnie ich właścicielami.

Trzeba przyznać, że jak na zagrożenie, jakie te działania stwarzały dla interesów Państwa władze prokuratorskie tegoż Państwa sięgnęły do surowych metod.

I to wszystko, co mam do powiedzenia na trzecią rocznice: nie wiem, czemu mnie zawieziono do Katowic. Sam bym pojechał. 

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry