Wujek Dobra Rada - radzi

Nie byłem na wyborach samorządowych i mam czyste sumienie, nie zamierzam się nikomu z niczego tłumaczyć, a zwłaszcza niewykorzystania szans, jakie daje demokracja.

Oczywiście uważam PiS za bandę świrów w większości i nie chciałbym, żeby kiedykolwiek powrócili oni do władzy. Nie mniej – bardzo wątpię w owo miękkie, nieskazitelne dobro, jakie spływa na nas ze strony Platformy Obywatelskiej.

W tej sprawie mam od powiedzenia dwie, albo trzy rzeczy.

Rzecz pierwsza: Przede wszystkim pamiętam, jako działacz Unii Wolności, w jaki sposób i w jakich okolicznościach powstawała Platforma. Otóż powstawała ona w grzechu, w wyniku pokątnych zabiegów podejmowanych przez najemnych politykierów, zabiegów wymierzonych w ówczesne kierownictwo Unii Wolności. Może tak musi być w polityce, nie wiem. Mnie to się bardzo, ale to bardzo nie podobało, to skaziło we mnie obraz Platformy jako organizacji może i saksesful, ale zrodzonej z grzechu.

Druga refleksja: bliski mój znajomy, przyjaciel może, jest blisko Tuska. I on mi wyłożył generalnie taką teorię, wynikającą ze znajomości z Tuskiem: Tusk nie chce robić żadnych reform, on uważa, że wszelkie jakkolwiek radykalne reformy są przeciwko Polakom, ponieważ oni ich nie potrafią zrobić, będą wszyscy niezadowoleni, Platforma przegra wybory i przyjdą do władzy świry i będzie dużo gorzej niż gdy jest Platforma, która nie robi prawie nic, albo niewiele, wskutek czego nienie robi przynajmniej rzeczy szkodliwych. Innymi słowy – wybór Tuska, to wybór prawdziwego liberała który co więcej, uwzględnia pasywność i niemotowatość Polaków.

Trzecia myśl zaś jest taka, całkiem osobista. W 2007 roku byłem przewodniczącym Wydziału Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej i ten Wydział radykalnie walczył z korupcją w piłce nożnej. Nie patrząc na żadne względy i żadne układy degradowaliśmy kluby, zawieszali dożywotnio sędziów i działaczy itp. Politycy uznali to za sukces i pierwszy do orderów, czyli do mediiów, jako autor sukcesu przybiegł oczywiście Ziobro Zbigniew.

Nie szukałem za bardzo własnej sławy, ale chciałem sukces tej antykorupcyjnej akcji oddać Platformie w tym sensie, że chciałem go odebrać Ziobrze.

Ileż ja w tym czasie telefonów wykonałem, do Drzewieckiego, kandydata na ministra sportu, do lokalnego koła Unii, i tak dalej. Tu nie chodzi o to, że oni tego nie chcieli, po prostu – żaden telefon nie odpowiadał. Organizacja nie działała. Nie ma, moim zdaniem, czegoś takiego jak partia Platforma Obywatelska.

W każdym razie nie ma czegoś takiego, czym kiedyś była Unia Wolności. Ze są zebrania, raz na miesiąc albo dwa,  jest sekretariat, zawsze ktoś urzęduje, i tak dalej. Jest kontakt między mniejszymi a większymi. No, tak z grubsza wyobrażam sobie partię polityczną i tak ją prowadziłem, partię, Unię Wolności, gdy byłem przewodniczącym, wiceprzewodniczącym, skarbnikiem albo po prostu członkiem koła. W ten sensie Platformy nie ma.

Więc ja sobie myślę, że te wszystkie trzy opisane przeze mnie okoliczności są kluczem do obecnego niepowodzenia Platformy. Bo, żeby wygrywać wybory, trzeba mieć w sobie idealizm, trzeba wierzyć w ludzi, przynajmniej trochę, czyli zmieniać ten świat nawet, jeżeli wiąże się z tym ryzyko, no i, wreszcie, trzeba być, być dostępnym i obecnym.

 

Jak Platforma to ze sobą zrobi, to ja na Platformę zagłosuję.

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry