Płachta (w kolorze niebieskim), która mnie rozwściecza

Moim zdaniem każdy ma swój indywidualnie określony próg anarchizmu, to znaczy taki punkt w duszy, powyżej którego nie lubi władzy.

Oczywiście, jedni mają nastawianie bardziej anarchistyczne w ogólności a inni mniej, tu nie chodzi zwykle o to, kto ma mniej kto ma więcej, tylko, że mamy inaczej.

Gdy widzę duże BMW z niebieskim kogutem z państwowym funkcjonariuszem na pokładzie w obstawie dwóch jeszcze większych samochodów, na przykład Audi Q7 także z niebieskimi kogutami, jadących środkiem dużej ulicy wielkiego miasta, to rzadko kiedy jestem w stanie uwierzyć, że chodzi tu o coś więcej, niż tylko o arogancję władzy i poczucie wyższości. Końcowo wyższy rodzaj chamstwa.

Bardzo trudno jest mi uwierzyć, że chodzi tu o jakiekolwiek bezpieczeństwo, moim zdaniem chodzi zazwyczaj tylko i wyłącznie o to, żeby szybciej dojechać do domu. Bezpieczeństwo takiego przejazdu, zdaniem moim, wskutek takiej ekspozycji i przyciągania uwagi tylko się pogarsza, nie zaś poprawia.

Te samochody zwykle jeżdżą po prostu bezczelnie by nie powiedzieć brutalnie, jakby czerpiąc osobliwą przyjemność z zajeżdżania innymi drogi, jechania pod prąd i spychania innych na pobocze. Ogólnie rzecz biorąc szanuję władzę i nie lubię tego wiecznego narzekania Polaków na przywódców, których sami sobie wybraliśmy (lub co najmniej powinniśmy wybrać, gdybyśmy prowadzili się odpowiedzialnie). Wtedy jednak, gdy takie rządowe Audi Q 7 robi ze mnie pył wszechświata,  mam przed sobą obraz owego polityka w środku, czy to jest premier czy minister, i po prostu gdybym wiedział, kto tam siedzi, to bym go nigdy nie wybrał do niczego i jeszcze wymienił z imienia i nazwiska tu na tym blogu.

Politycy na ogół wdzięczą się do ludności i  dbają o popularność do granic obłudy, ale to wtedy, gdy ktoś ich widzi. Takie zdemaskowanie hipokryzji jest więc najgorsze i najbardziej bolesne, bo jak ktoś ma jedną drugą twarz to może ich jeszcze mieć dwadzieścia pięć. Takie zdemaksowanie to był, jak mniemam, kres politycznej kariery Jacka Kurskiego, by użyć przykładu. Rzecz sama w sobie cenna.

To samo myślę o tych wszystkich demokratycznie wybranych politykach, którzy każą zamknąć pół miasta z powodu byle imprezy, albo dlatego, że jacyś hinduscy filmowcy zapłacili parę złotych. Po prostu nie jestem w stanie zaakceptować sytuacji, w których demokratycznie wybrany polityk realizuje swój własny interes moim kosztem. A już zwłaszcza wtedy, gdy interes owego polityka sprowadza się tylko i wyłącznie do własnej, najbanalniej rozumianej wygody.

Nie wiem, czy wy też tak macie?

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry