Antymonopol: walka z wiarą w człowieka, czyli w sumie z głupotą

W Polsce wszystko po 89 roku działo się bardzo szybko, dlatego może trudno o refleksję nad tym wszystkim.

Najpierw wartością najważniejszą był wolny rynek, bo za komuny wolnego rynku nie było i trzeba go było dopiero zbudować. Wtedy uważaliśmy, że nie ma lepszej rzeczy niż wolny rynek. No, on w gruncie rzeczy powstał bardzo szybko.

Europa już wtedy była gdzie indziej.

Ledwie się wolny zrobił, to już zaczęliśmy wchodzić do Unii, a w Unii obowiązuje zasada, że wolny rynek nie jest taki dobry. Ze tak naprawdę dobry jest rynek wolny, ale kontrolowany.

Cały problem leży nie w systemie, tylko w naturze ludzkiej. Człowiek jak może, to sobie upraszcza, robi to, co jest mu robić wygodniej, taniej, co realizuje jego interesy najwęziej pojmowane. Choć w tym jest wielka siła kreacji, ale też jest zagrożenie.

Myślę, że wiele osób nie docenia kontroli koncentracji, monopolizacji i ochrony konsumenta we współczesnej gospodarce. Ceny są, jakie są i rzadko się zastanawiamy, czy i kiedy można mieć wpływ na ich wysokość. Końcowo w większości przypadków do tego to się wszystko sprowadza. Każdy przedsiębiorca doskonale o tym wie, że najłatwiej osiągnąć wzrost przychodów przez zwiększenie cen. To oczywiście jest możliwe tylko w pewnym okolicznościach.

Oczywiście, granicy ingerencji w wolny rynek ze strony organów regulacyjnych zawsze będą przedmiotem niekończącej się dyskusji. To jest kwestia niesłychanie złożonej aksjologii którą końcowo wyznacza interes konsumenta. Choć tu także – problem polega na tym – że nie do końca wiadomo, co to takiego.  

Znaczenie samej zasady ochrony konkurencji ilustrują wszystkie te przypadki, w których mechanizm monopolistyczny jest jawny i z różnych powodów- niekontrolowany. Warto sobie uświadomić te przypadki, bo one pomagają objaśnić świat.

Dla mnie symbolicznym wyrazem czy też archetypem monopolizacji jest działalność organizacji prowadzących rozgrywki w piłce nożnej.  Co więcej, jest to działalność, której wnikliwą kontrolę organa antymonopolowe – zarówno europejskie jak i krajowe, najwyraźniej odpuściły, nie wiem zresztą, dlaczego, może uznając, że są ważniejsze sprawy (To znaczy, na pewno podstawą była tu interpretacja przepisów, ale w sprawach antymonopolowych przepisy w pewnym co najmniej sensie są wtórne, wobec tak zwanej rzeczywistości).

Zilustruję tę kwestię na przykładzie sądu polubownego – czyli Piłkarskiego Sądu Polubownego działającego przez Polskim Związku Piłki Nożnej.

Zgodnie z ustawą sportową w ramach każdej dyscypliny sportowej może działać tylko jeden związek piłkarski. Nie wiadomo wprawdzie, co by było gdyby powstał drugi (czy zamknęła by go policja oraz prokurator?) , ale tak stoi w ustawie. Czyli – nie można grać zawodowo, klubowo w piłkę nożną poza strukturami związku piłkarskiego.

Sam ten przepis narusza konkurencję. Faktycznie drugiego związku powołać się nie da, ponieważ nie przyjmie go do siebie UEFA i FIFA, a to są tacy sami monopoliści, na razie nietykalni. Ale – nie wiadomo właściwie- z jakiej racji ustawowo ta możliwość została wyeliminowana.

Skoro już Donald Tusk został tym, czym został, to warto przypomnieć, że i jemu, jako premierowi RP, UEFA raczej brutalnie utarła nosa kiedy chciał ograniczyć monopol PZPNu.

I dalej: Związek piłkarski ma statut zgodnie, z którym członkowie związku mogą poddawać spory związane z uprawianiem piłki nożnej tylko rozstrzygnięciu sądu polubownego działającego przy związku piłkarskim. Przepisy wyraźnie mówią, że kto chciałby poddać spór innemu sądowi, tego wyleją ze związku.

Strona występująca w postępowaniu przed Piłkarskim Sądem Polubownym może wybrać arbitrów z listy ustalanej przez Zarząd związku. Wskutek tego, na przykład, w porywach na liście 24 arbitrów bywało pięciu prawników z jednej kancelarii.

Mamy tu przykład klasycznego monopolu – żeby była jasność, ja nie chcę przesądzać, czy to źle i czy futbol można zorganizować inaczej, bo pewnie jest to niezwykle trudne i w pewnym sensie odebrałoby nam wszystkim przyjemność z furtbolu.

Pewne jest natomiast, że pozostawienie takich sfer życia bez ingerencji organu antymonopolowego, czyli – pozostawienie takich sfer życia w oparciu o zasady wolnego rynku, prowadzi łatwo do naruszenia podstawowych zasad w oparciu o które wolny rynek stworzono.

Na tym polega jeden z najciekawszych  aspektów przepisów i działań chroniących konkurencję: że podejmują one walkę z naturą ludzką w imię wyższych wartości, które te sam człowiek wymyślił, gdy myślał abstrakcyjnie i w oderwaniu od swojego interesu.

Czyli – kto nie wierzy w ochronę konkurencji ten, znaczy się, wierzy w to, że człowiek jest mądry, dobry, czysty i uczciwy.

Znaczy się, że jest raczej naiwny, a może po prostu głupi. 

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry