Prokurator Seremet czyli dramat demokracji

 

 

Historia kadencji prokuratora generalnego, Andrzeja Seremeta, jest w pierwszej kolejności opowieścią o klęsce demokracji rozumianej jako wyboru na stanowiska państwowe opartego na popularności w przeciwieństwie do kompetencji. Bo Prokurator Generalny został demokratycznie wskazany przez tak zwane środowisko.

W drugiej kolejności jest to lekko tragiczna historia głupich, nieprzemyślanych eksperymentów dotyczących rozwiązań systemowych podejmowanych wobec najważniejszych organów demokratycznego państwa.  Takim pomysłem – w czasach, które wydawały się już dojrzale demokratyczne – było wyłączenie Prokuratury ze struktury Ministerstwa Sprawiedliwości.

Seremet miał oczywiście pecha, ponieważ jego kadencja rozpoczęła się niemalże w momencie katastrofy smoleńskiej. Ale miał przede wszystkim pecha z tego powodu, że zgłosił się do funkcji Prokuratora Generalnego.

Szanowany sędzia, pozbawiony jakiegokolwiek realnego doświadczenia zarządczego w skali państwowej i jakiegokolwiek zaplecza politycznego, został wskazany, jako jeden z dwóch kandydatów do funkcji przez Krajową Radę Sądownictwa.

Drugim był – było to na początku 2010 roku – uważany za związanego z Platformą Obywatelską, wybitny, zawodowy prokurator, Edward Zalewski. W związku, z czym premier Kaczyński wybrał oczywiście Seremeta. Tak oto sędzia, który nie miał w życiu nic wspólnego z prokuraturą, został Prokuratorem Generalnym. Został w pewnym sensie wybrany przez środowisko sędziów, do którego sam należał.

Już ta okoliczność, iż prokuratorem zostaje sędzia, mogłaby wydać się nieco dwuznaczną. Najgorsze jednak było jeszcze przed nami – mianowicie Seremet okazał się być człowiekiem kompletnie, czy też dramatycznie do swojej roli nieprzygotowanym.

To, że rola go przerosła, widać było w każdym jego wystąpieniu publiczny i w większości istotnych decyzji.

Co najgorsze w tym wszystkim – wybór Seremeta powiązany był z reformą prokuratury, która to reforma uczyniła prokuraturę instytucją prawdziwie niezależną i niekontrolowaną przez rząd oraz ośrodki polityczne. Może to przy odpowiednio  przygotowanej prawnie i organizacyjnie prokuraturze. Choć moim zdaniem od początku sensu nie miało.

Tymczasem – polska prokuratura funkcjonuje w oparciu o przepisy niezmienione od roku 1950. Jest to prokuratura prawdziwie stalinowska, co do podstawowych reguł jej działania. Dlaczego miałaby być inna, skoro zachowała ona nie tylko ciągłość przepisów, ale i w wielu przypadkach ciągłość tradycji?

Tak oto prokuratura w ćwierć wieku po upadku systemu totalitarnego stała się swoistym państwem w państwie. Każdy prawnik, który zawodowo ma z prokuraturą do czynienia wie, na czym polega ów stalinowski model funkcjonowania prokuratury. Polega on przede wszystkim na tym, że w toku postępowania przygotowawczego prokuratura robi, co chce. Nie odpowiada przed nikim i za nic. A postępowanie przygotowawcze może trwać dowolnie długo – i to też nie podlega jakiejkolwiek kontroli ze strony jakiegokolwiek zewnętrznego organu.

Nawet wnioski o postępowania dyscyplinarne w prokuraturze rozpatrują – jako organ dyscyplinarny w stosunku do prokuratorów – ich bezpośredni zwierzchnicy. Którzy, z drugiej strony, współdecydują w kwestiach będących przedmiotem owych postępowań dyscyplinarnych.

Dodajmy do tego wszystkiego, że prokuratorzy jak na sferę budżetową są wyjątkowo dobrze uposażeni – wynagrodzenia mają średnio dwa razy wyższe niż funkcjonariusze więziennictwa, zaś warunki pracy – przede wszystkim samodzielne pokoje i obsługę sekretarialną –nieporównanie wyższe, niż policja.

Zarówno z punktu widzenia usytuowania instytucjonalnego jak i z punktu widzenia braku wewnętrznych mechanizmów jakościowych, jak też – z powodu pochodzących z odmiennej epoki przepisów stanowiących podstawę działania prokuratury – prokuratorzy robią w postępowaniu przygotowawczym to, co chcą.

Uchwalona w ubiegłym roku zasadnicza zmiana procedury karnej ma przede wszystkim wymusić na prokuraturze aktywną i odpowiedzialną rolę w zakresie zbierania dowodów i przygotowania postępowania, sąd zaś ma być z tej roli zasadniczą wyłączony i zajmować ma się wyłącznie oceną tego, co przed sądem będą w stanie udowodnić prokurator i adwokat.

To właśnie podejście Prokuratora Generalnego do tej zasadniczej, kreatywnej reformy procedury karnej stało się przedmiotem radykalnej krytyki, jaką w sprawozdaniu na temat działalności prokuratury za rok ubiegły przedstawił minister Sprawiedliwości, Marek Biernacki.

Oczywiście, nasze powierzchowne, a często po prostu głupawe media przedstawiają to jako spór między Biernackim  i Seremetem. Tymczasem sprawa ma zupełnie podstawowe znaczenie dla praworządności w Polsce, która to praworządność działaniami prokuratury i poszczególnych prokuratorów jest zagrożona.

Prokuratura jest tak zupełnie nieprzygotowana do zmiany procedury, w ramach której będzie ona zobligowana do przygotowania i przeprowadzenia całego postępowania dowodowego – iż jest to stan który zagraża totalną zapaścią postępowań karnych. W sytuacji, gdy już dzisiaj sytuacja w zakresie przewlekłości postępowań wygląda po prostu bardzo źle.

Z punktu widzenia każdego świadomego uczestnika wymiaru sprawiedliwości samowola i niekompetencja prokuratorów nie jest zjawiskiem ani zdarzeniem indywidualnym, lecz ma charakter systemowy. Reforma procedury karnej ma na celu reformę systemową właśnie. I ta reforma, zdaniem Biernackiego jest zagrożona.

Ja się wcale nie dziwię, że prokurator Seremet nie był w stanie tej reformy przygotować, bo można odnieść od dawna wrażenie, że Prokuratura stanowi układ niepowiązanych ze sobą urzędów, prowadzących własną politykę bez jakiejkolwiek ingerencji z zewnątrz. Prawdziwa niezależność, co w tym przypadku należy czytać, jako najcięższy zarzut.

Problem polega na tym, że w obliczu zmian w procedurze prokuratura wymaga nie – pewnych, zmian, tylko radykalnej, głębokiej reformy, powiązanej z radykalną wymianą kadr. Bo obecni prokuratorzy w większości przypadków po prostu nie będą w stanie odnaleźć się w nowej procedurze.

W każdym razie – ostatnim człowiekiem który wpływałby skutecznie  na to, co dzieje się w prokuratorach różnych szczebli jest Prokurator Generalny, demokratycznie wybrany, Andrzej Seremet.

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry