Casus Legii Warszawa czyli albo prawo albo sprawiedliwość

Nie muszę nikogo przekonywać o mojej miłości do Legii – biurokratyczna wpadka klubu w momencie historycznej szansy zagrania w Lidze Mistrzów będzie do nas wszystkich wracała ukłuciem w sercu jeszcze przez długie miesiące.

Już jako prawnik nie kibic staram się na chłodno ocenić, jaką właściwie decyzję mogłyby i mogą podjąć organa jurysdykcyjne UEFA i sportowego sądu arbitrażowego w Lozannie.

Umówimy się co do jednego – od strony sportowej efekt wpuszczenia Bereszyńskiego na boisku jest najzwyczajniej na świecie niesprawiedliwy, żeby nie powiedzieć – bezsensowny. Z drugiej strony wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że żadna organizacja nie może sobie pozwolić na dowolność w traktowaniu przepisów porządkowych i organizacyjnych, dotyczących tego, w tym przypadku tego, kto ma prawo grać w poszczególnym meczu.

Względność reguł w takich sprawach skazywałaby – przy uwzględnieniu dynamiki rozgrywek piłkarskich – zagroziłaby stabilności rozgrywek. Poszczególne organa w poszczególnych sprawach skazane byłyby na nieustanne rozważania, czy nieuprawniony piłkarz miał wpływ na wynik meczu.

W każdej mikrorzeczywistości istnieje grupa przepisów formalnych, które są niezbędne dla sprawnego funkcjonowania tej rzeczywistości. W prawie na przykład tak rolę pełnią termin zawite i terminy procesowe – ich naruszenie przez jedną ze stron jest źródłem niezwykłych niesprawiedliwości. Z powodu uchybienia terminu złożenia jakiegoś pisma czy wystąpienia z jakimś najzupełniej słusznie przysługującym żądaniem.

Z drugiej strony – wracając do sprawy Legii – nie tak znowu trudno wyobrazić sobie klauzulę bezpieczeństwa, czyli taką klauzulę generalną, która pozwalałaby uniknąć tak skrajnych niesprawiedliwości, jak to ma miejsce w przypadku Legii.

Takie swoiste klauzule istnieją w różnych dziedzinach prawa. Na przykład – w przypadku gdy umocowanie do udziału w zgromadzeniu wspólników części uczestników jest nieważne, uchwała podjęta z ich udziałem odnosi skutek, jeżeli z przeliczenia głosów wynika, że wynik głosowania nie uległbym zmianie. Takie podejście zostało – jak najsłuszniej – wypracowane przez praktykę prawa i nie od początku było oczywiste. Takie podejście pozwala zachować zgodność z elementarnym, społecznie odczuwanym sensem przepisów.

Z łatwością przeto mogą sobie wyobrazić w przepisach FIFA czy UEFA taką klauzulę, która pozwala utrzymać w mocy wynik uzyskany na boisku w przypadku, gdy formalne naruszenie przepisów dotyczące uprawnienia poszczególnego piłkarza w oczywisty sposób nie miało żadnego wpływu na wyniku meczu.

Takiego przepisu jak wiadomo – nie ma.

Moim zdaniem – brak tego typu rozsądnych klauzul generalnych jest w jakimś sensie wyrazem braku zaufania do organów, które takie klauzule miałyby stosować. Brakiem zaufania organizacji  do jej własnych organów.

Każdy, kto pracował w strukturach decyzyjnych organizacji piłkarskiej ten wie, jak przemożna jest w tych organizacjach tendencja to subiektywnych ocen i przepychania racji swoich faworytów. Tymczasem „sprawiedliwościowe” klauzule generalne wymagają zupełnej, nieograniczonej niezależności organów stosujących prawo.

W rzeczywistości problem ten dotyczy w jakimś stopniu każdego systemu jurysdykcyjnego. Im mniejsze jest zaufanie do sędziów, tym bardziej ślepe, nie pozostawiające marginesu na sprawiedliwość są przepisy prawa, tym rzadziej dopuszczone jest stosowanie klauzul generalnych.

 Bo przecież nikt nawet nie stara się sugerować, że rozstrzygnięcia w sprawie Legii są sprawiedliwe. Ich celem jest trzymanie całego systemu w ryzach na poziomie skrajnie formalnym. Czyli uniknięcie podobnych przypadków w przyszłości.

Może tak musi być, ale żadna organizacja, która tak mocno opiera się na przepisach formalnych nie daje w ten sposób dowodu wiary w sprawiedliwość rozstrzygnięć. Porządek staje się w ten sposób ważniejszym dobrem, niż sens wszystkiego. 

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry