Burmistrz Płońska

Napiszę jeszcze kilka lub więcej tekstów na temat relacji państwa i obywatela anno 2014. Jakby się nad tym rzetelnie zastanowić, to jest to absolutnie kluczowy temat dla wielu z nas, temat który mnie dręczy i zapewne dręczyć będzie mnie do końca dni moich.

 

Z jednej oto strony bowiem mamy w kraju, jak wiadomo, liczne dowody na to, że jest dobrze i bogato. Ale – standard funkcjonowania państwa a co za tym idzie społeczeństwa, a jego względna (w porównaniu z tym, co było) zamożność to są zupełnie dwie różne, niezależne rzeczy.

Moim zdaniem cały czas głównym naszym problemem jest państwo i jego standardy. Państwo rozumiem tu zresztą szeroko, jako ogólnie rzecz biorąc sferę publiczną, czyli obejmuję moją krytyką samorządy. Samo w sobie to czyni problem tym trudniejszym.

Tych opowieści na temat wadliwości państwa, demoralizacji urzędników, braku standardu i procedur a może przede wszystkim braku odpowiedzialności za wspólne dobro. Jest do tego oczywiście mnóstwo samowoli i zwyczajnego, prostackiego lekceważenia wobec nas, podatników utrzymujących cały ten system.

Na samej górze ma to postać rzeczywistości politycznej która „jest jaka jest”, jak to się z rezygnacją mówi. Jestem jednym z tych, dla których standard języka naszych podsłuchiwanych polityków, typu Belka czy Sienkiewicz jest wystarczającym powodem, dla którego powinni oni poddać się do dymisji. Standard języka oddaje standard myślenia i standard obyczaju.

Nie wiem, jak jest na świecie. Gdy oglądam „House of Cards” to też myślę sobie, że prezentowana tam wizja polityki, czyli zarządzania dobrem wspólnym, jest, jak w Polsce, najzupełniej pozbawiona wszelkiego idealizmu. Wszystko w tej grze jest ważniejsze, niż sama sprawa publiczna, którą zajmują się politycy. O sprawie, o skutkach społecznych poszczególnych ustaw właściwie nikt nie dyskutuje. Czyli o kwestiach które, tak na pierwszy rzut oka, mogłyby się wydawać absolutną istotą całej tej działalności.

Nie pociesza mnie to wcale.

Jako młody człowiek odbywałem aplikację adwokacką w Płońsku. Było to w latach osiemdziesiątych. Oprócz aplikacji i pracy dziennikarza sportowego w „Rzeczpospolitej” działałem jeszcze aktywnie w podziemiu, w związku mającym niewątpliwie na celu obalenie Polski Ludowej, choć niekoniecznie przemocą, bo nie mieliśmy czym. (Dla ułatwienia dodam że moim organizacyjnym przyjacielem w owym czasie był m.in. Piotr Ikonowicz). Przez cały ten okres kształtowała się moja idealistyczna świadomość, bo lata osiemdziesiąte to był taki okres, kiedy wolność, choć wydawała się ciągle odległa, to przynajmniej wydawała się realna.

Wtedy, w rozmowach z przyjaciółmi, z młodymi jak ja prawnikami z Płońska wymyśliłem taką ideę, że zostanę burmistrzem Płońska. Był to oczywiście po trosze przewrotny żart, ale mówił on tyle: młodzi, dobrze wykształceni inteligenci powinni w pierwszej kolejności oddać swoje talenty Polsce, żeby ją naprawić, gdy to już będzie możliwe.

Mam wrażenie, że to właśnie zrobili młodzi polscy inteligencji w 1918 roku.

Sprawy, jak mi się zdaje, poszły w dalece innymi kierunku, większość dzisiejszych młodych inteligentów nie jest wcale zainteresowana, by z idealistycznych i patriotycznych pobudek zaangażować się w swoje Państwo. No, i to Państwo musi sobie dawać radę bez nich.

Inna rzecz, że moje koleżanki z tamtego okresu, które już wtedy były sędziami, zrobiły właśnie to, czego ja nie zrobiłem. Zostały w sądzie, jedna jako sędzia wybitna cywilistka, druga – jako znakomity sędzia do spraw karnych. Ale nie dość, jakimi były sędziami, to jeszcze potrafiły doprowadzić do zbudowania pięknego sądu w Płońsku (w naszych czasach sąd w Płońsku był obrzydliwą klitą).

Nie zmienia to w niczym mojej zasadniczej tezy, że Polacy w dużej mierze porzucili swoje państwo, zostawiając je w rękach osób przypadkowych, takich właśnie, których, jak Franka Underwooda, interesuje władza sama bez ingrediencji w postaci dobra wspólnego, patriotyzmu czy czego tam jeszcze. I z tej przyczyny państwo to nie może być po prostu inne, jak tylko wrogie, albo w najlepszym razie – niechętne.

 

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry