Próba obłudy

Polak ma taki stosunek do prawa, że widzi w nim przede wszystkim środek zakombinowania, albo – całkowicie formalny wymóg, który trzeba uwzględnić dla świętego spokoju.

Żaden z tych sposobów traktowania prawa nie jest, jak należy sądzić, zgodny z intencjami ustawodawcy. Z tych też powodów sądzę, że rola sądów, a może nie tyle sądów co Sądu Najwyższego powinna być ważniejsza niż dotychczas, ponieważ to Sąd Najwyższy jedynie ma szansę interweniować szybko w tych wszystkich przypadkach, gdy sposób traktowania i używania poszczególnych instytucji prawnych jest całkowicie wypaczony.

Wprowadzona przed kilkunastu laty do procedury cywilnej instytucja próby ugodowej okazała się być polem niczym nie krępowanych, przepełnionych hipokryzją praktyk prawniczych. Założę się, że znaczna część prawników po ludzku i szczerze sądzi, że próba ugodowa jest zaakceptowanym i legalnym sposobem przedłużania terminów przedawnienia.

Bo tak też jest traktowana w istocie. Przypadek, gdy ktoś występuje z zawezwaniem do próby ugodowej po to, żeby się ugodzić należy traktować chyba jako zupełny zbieg okoliczności.

Przerwać ten proceder nie jest łatwo, nie mniej – trzeba to zrobić. Albo, alternatywnie, zmienić terminy przedawnienia.

Z punktu widzenia orzeczniczego doraźnym ratunkiem powinno być możliwie wyraźne zakreślenie warunków i okoliczności, w których zawezwanie do próby ugodowej nie przerywa biegu przedawnienia. Chodzi o to, by wyspecyfikować takie przesłanki działania po stronie wnioskodawcy, który wskazują na to, że zawezwanie do próby ugodowej miało charakter realistyczny i zmierzało do celu, jakim było zawarcie ugody.

Oczywiście, ostatecznie tamę obłudnemu, by nie powiedzieć – oszukańczemu wykorzystywaniu próby ugodowej postawić może końcowo ustawodawca. Ten jednak jak zawsze ma ważniejsze sprawy na głowie, niż powszechne nadużywanie prawa przez prawników w państwie prawa. 

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry