Z dykty i gipsu

Korporacje prawnicze prawnicze przypominają  plan filmowy, na którym wszystko z daleka wygląda jak by było naprawdę, ale gdy się podejdzie bliżej i dotknie, to się okazuje, że wszystko jest z gipsu i dykty.

Oczywiście, współczesne korporacje zbierają żniwo społecznej niechęci, na które zapracowały przeszłe pokolenia zwłaszcza adwokatów, elitaryzujących i zamykających zawód we własnym, bieżącym, czysto finansowym finansowym. Nie mniej pytanie o sens i społeczne uzasadnienie społecznej roli i przesłania owych korporacji było aktualne przez wszystkie te lata i może tym bardziej – aktualne jest dzisiaj.

Osobiście nie mam żadnych wątpliwości, że koncepcji na własne istnienie  same korporacje nie mają i właściwie nigdy nie miały, dlatego są w istocie rzeczy bezradną ofiarą społecznych nastrojów i politycznych akcji wyborczych. Jedyną koncepcją jaka jednoczyła pod sztandardami, była koncepcja obrony status quo, co z istoty rzeczy było pomysłem beznadziejnym, ponieważ status quo możliwe było tylko w systemie autorytarnym. Którego, paradoksalnie, adwokaci i w pewnym stopniu także radcowie prawni  byli bezsprzecznie beneficjentami.

Patrząc na rzeczy pozytywnie i bez niechęci – zawsze byłem i zawsze uważałem się za outsidera adwokatury – istotą adwokatury była pewna misja zawodu bardzo silnie uwarunkowanego etycznie, jednocześnie oparte na spoistej organizacji, dla której wewnętrzna lojalność członków i wspólna obrona zasad przyzwoitości i rzetelności jest istotą funkcjonowania.

To, że dla jednych owa misja była prawdziwym wyznaniem wiary, a dla innych obłudną zasłoną o to się nie czepiam, tak było zawsze, że jedni biorą zasady na poważnie, a inni na niby.

W tej chwili adwokatura stała się formą organizowania zawodu prawniczego – jednego z wielu - na podstawie delegacji – udzielonej w innych czasach i w innych okolicznościach – przez Państwo. O ile owa misja w przeszłości także bywała sztuczna i fikcyjna to w obecnych czasach w zupełności stała się ową dekoracją z gipsu i kartonu.

Przy obecnym napływie do zawodu, przypadkowości dokonywanych wyborów między jedną a drugą korporacją, całkowicie fikcyjnym by nie powiedzieć zbędnym systemem edukacyjnym korporacja adwokacka czeka na polityczny wyrok. I oczywiście, jak każdy skazaniec, nie ma na treść tego wyroku prawie żadnego wpływu.

Jak mówią w Ameryce: adwokatura to taki  dead man walking. Dowodów tej sztuczności jest dowolna ilość.

System aplikancki na przykład polega na tym, że aplikanci po prostu pracują u swojego patrona. W ogóle co do za nazwa – patron. Ja miałem przypisanych do siebie już zapewne kilkudziesięciu aplikantów i w żadnym przypadku nie chodziło o nic innego, jak o przyzwoicie wypełnianą rolę pracodawcy. Raz na jakiś czas tylko wypełniałem jakieś nikomu niepotrzebne papiery z ocenami przydatności prawników do zawodu.

To jest system z jakiejś zupełnie inne epoki, kiedy wszyscy adwokaci i aplikanci nie robili nic innego, tylko chodzili do sądu.

Drugi przykład do działalność dyscyplinarna i sądownicza organów adwokatury. Działają one na podstawie kodeksu etycznego, który wyraża koncepcję jakiegoś nieistniejącego Promiselandu, którego nigdy zresztą nie było. Sposób działania w tych sprawach oparty jest na takim pogubieniu jeżeli chodzi o wartości, że każda sprawa wyraża inną myśl. Jeżeli jest tu jakaś idea przewodnia to zawsze ta jedna- że trzeba chronić adwokaturę za wszelką cenę „bo nas zlikwidują”, podejmując sprawy w sposób, który zadowoli sądy i inne państwowe organy.

Dodam na wszelki wypadek, że osobiście wcale nie mam genialnego pomysłu na to, jak to wszystko – czyli zawody prawnicze - powinny być zorganizowane. Jestem pewien jednak, że każdy model organizacji zawodów prawniczych powinien uwzględniać realia tych zawodów ukształtowane przez ostatnich 25 lat.

Najbardziej kluczowe z nich są zdaniem moim takie:

1)      Zawód adwokata i radcy prawnego nie różnią się od siebie w istotny sposób i utrzymywanie dwoistości tych zawodów jest tylko i wyłącznie zaspokajaniem wąskich grupowych interesów;  innym słowy korporacje muszą się połączyć;

2)      Rola korporacji powinna być ograniczona – z uwagi na ich wewnętrzne ograniczenia i uwarunkowania; w szczególności nie wydaje się, by do utrzymania była dotychczasowa forma sądownictwa dyscyplinarnego;

3)      Certyfikacja dopuszczenia do wykonywania zawodu musi należeć do organów państwowych.

Ostatecznie może się okazać, że adwokatura stanie się stowarzyszeniem zawodowym do którego przynależność nie będzie wymogiem związanym z dopuszczeniem do wykonywania zawodu, lecz stanie się wprost konfirmacją jakości prawnika, poprzez akceptację dojrzałych standardów jakości, i ich przestrzeganie i monitorowanie. To byłaby prawdziwa korporacja jakości, nie zaś organizacja, która istnieje z konieczności i bez przekonania.

Do takiej adwokatury chętnie się zapiszę, jeżeli mnie przyjmą. 

  • Kategorie:

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry