Rezyduum kultury wschodniej

W moim przekonaniu najważniejszym a na pewno najbardziej symbolicznym przejawem odmienności kultury politycznej i prawnej Wschodu i Zachodu jest stosunek do władzy, kontroli jej działań oraz stosunek samej władzy do wykonywania swoich obowiązków. Akceptacja lub brak akceptacji samowoli, arogancji i bezkarności władzy - zarówno ze strony obywateli jak władzy samej. A także - odpowiedź na proste pytanie: czy władza jest w środku czy na zewnątrz tak zwanego społeczeństwa.

Kiedyś w pewnym dużym mieście postsowieckiej republiki mer czy też burmistrz owego miasta, który zaprosił mnie na kolację, po tym, jak się upij wsiadł do wielkiej, terenowej Toyoty i odwiózł mnie do hotelu z szybkością 150 kilometrów na godzinę, jadąc z górki pod prąd. Wszystkie samochody z przeciwka ustępowały nam drogi. W tamtych krajach jako ktoś tak jedzie, to znaczy że ma do tego prawo i należy mu ustąpić drogi.

Ponieważ kancelaria adwokacka, w której pracuję znajduje się w okolicach Traktu Królewskiego – chociaż można do niej dojechać inną drogą, tylko bardzo okrężną ubiegałem się o stosowną przepustkę. Przepustki urząd miasta stołecznego mi odmówił, przy okazji jednak okazało się, że wydał ponad 250 przepustek urzędnikom, którzy pracowali w znajdującym się obok pałacu Branickich. Przepustki te wydał urząd miasta swoim pracownikom, chociaż potrzebowali oni dokładnie tego samego, co ja – dojeżdżać do pracy krótszą drogą. Uzasadnieniem było używanie samochodu w celach zawodowych, czy jakoś tak – czyli przyczyna w ogóle nie przewidziana w zarządzeniu na temat identyfikatorów TK (tak się nazywają, od Traktu Królewskiego).

Takie ewidentne przejawy rozpuszczenia władzy, jej arogancji prawnej w banalnych sprawach są szczególnie bolesne dla adwokata, ponieważ całej moje funkcjonowanie zawodowe opiera się na założeniu, że ten system działa a zwłaszcza na tym, że władza, która go tak czy inaczej stanowi w pierwszej kolejności i najpilniej będzie go przestrzegać.

Te same destrukcyjne myśli przychodzi mi do głowy w różnych innych sytuacjach, na przykład gdy policyjny samochody jadą bez żadnej nagłej przyczyny pod prąd, albo gdy samochód policyjny stojąc w korku włącza sygnał, wyprzeda innych, po czym go wyłącza (i zapewne jedzie do domu a na pewno nie po to, żeby łapać przestępców). Z policją jest, nawiasem mówiąc, największy problem, bo notorycznie łamie ona prawo i to nie jest proste do zmiany, bo w policji pracuje dużo młodych, prostych chłopaków, którzy dostają jednocześnie sporą władzę i mało kasy. Więc to polega na tym, że odkupują władzę, za ten brak kasy, jakoś tak.

Te wszystkie postawy władzy lekceważącej przepisy, które ona sama są możliwe tylko z tego powodu, że tak zwana większość na te postawy pozwala, lub przynajmniej je toleruje. To zjawisko może oczywiści należeć do większej całości, jaką jest pasywność Polaków w relacji z sytuacją zastaną. Nie mniej jednak, ta pasywność objawia się najmocniej na styku z władzą, co w moim przekonaniu stanowi rezyduum wschodniości naszej kultury prawnej. Innymi słowy „zachodniość” rozumiana być powinna poprzez stosunek do władzy przede wszystkim. Stosunek, na mocy którego władza nie jest uważana za obcą, tylko za naszą, i dlatego musi i powinna być kontrolowana. A władza owa, z tych samych powodów powinna chcieć poddawać się kontroli, żeby lepiej pełnić swoją rolę.

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry