Symboliczna moc kierunkowskazu

Każdy ma swoje obsesje, tylko jedni bardziej albo mają dziwniejsze. Moją obsesją jest symboliczny wymiar używania kierunkowskazu.

Polski kierowca skręcając w lewo ustawia się na lewym pasie, oczekując na zielone światło. Gdy zielone światło się włącza, albo nawet dopiero wtedy, gdy samochód stoi już na skrzyżowaniu polski kierowca wrzuca kierunkowskaz.

W rzeczywistości polski kierowca pokazuje nie to, że zamierza skręcić w lewo ale to, że skęrcił.

Jest jasne, że dla kierowców stojących za nim, ani w ogóle dla nikogo na świecie to wrzucenie kierunkowskazu nie ma kompletnie żadnego znaczenia.

Wydawać by się mogło, że – zgodnie zresztą z interpretacją semantyczną – kierunkowskaz używany jest po to, by wskazywać kierunek jazdy. Przy czym nie chodzi o wskazywanie kierunku jazdy sobie samemu, ponieważ ten który jedzie wie, gdzie zamierza jechać. Chodzi więc o wskazywanie kierunku jazdy innym.

Innymi słowy także używanie kierunkowskazu przez kierowców jest kompletnie pozbawione jakiegokolwiek sensu.

Niestety, obawiam się (bo mam na tym tle obsesję), że używanie kierunkowskazu stanowi symboliczny wyraz rozumienia prawa przez znaczną część ludności.

Otóż prawo w tym rozumieniu w ogóle nie jest postrzegane jako regulator stosunków społecznych, lecz jest uważane za bezsensowny obowiązek do odbębnienia, bez jakiegokolwiek uwzględnienia jest społecznego sensu.

Ja nie twierdzę, że jest to wina ludności. Jest to wina wszystkich, jeżeli o winę tu chodzi. Najwyraźniej nie udało się przekonać znacznej części społeczeństwa, że prawo czemuś służy i, że warto niekiedy zastanowić się nad tym, czemu ono właściwie służy.

Przepis prawa – w tym przypadku obowiązek wrzucenia kierunkowskazu – jest tu traktowany w sposób całkowicie formalny, oderwane od jego sensu. Problem polega jednak na tym, że w ten sposób prawo rozumieją nie tylko zwykle ludzie. W taki sposób prawo rozumieją także sądy i inne organa prawo stosujące. Odrywają znaczenie przepisu od jakkolwiek rozumiane sensu tego przepisu.

Wniosków zresztą z tej prostej sytuacji jest znacznie więcej. M.in. ucieleśnia ona (podobnie jak na przykład parkowanie samochodów w tak wielu przypadkach) całkowite, zupełne lekceważenie innych uczestników sytuacji społecznej, co jest zdaniem moim, typowe dla narodów mniej cywilizowanych. Przede wszystkim jednak to zachowanie, rozumiane symbolicznie oznacza postrzeganie normy prawnej jako całkowicie zewnętrznej, obcej wobec naszego myślenia i sposobu postępowania.

Zakładając, że tak właśnie postrzegane są przez znaczną część ludności wszystkie inne normy prawne – pozwala to nam na zrozumienie dlaczego prawo i praworządność stosowane są w Polsce w tak powierzchowny sposób.

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry