Karty znaczone nieprzyzwoitością

Pamiętam bardzo dobrze, że gdy na aplikacji adwokackiej uczono mnie o zasadach etyki dotyczących ujawniania przebiegu negocjacji traktowałem te prawdy jakby były zawieszone w zupełnej próżni. Przy czym , dodajmy, zasady etyki adwokackiej nie mówią nic na temat szczególnego na temat negocjacji, w ogóle nie pada takie słowo. Generalnie regulacja mówi, że adwokat zobowiązany jest zachować w tajemnicy oraz zabezpieczyć przed ujawnieniem lub niepożądanym wykorzystaniem wszystko, o czym dowiedział się w związku z wykonywaniem obowiązków zawodowych.

Ta zasada nie doznaje żadnych ograniczeń w związku z udziałem w postępowaniu przed sądem. Nie jest tak, że sąd jest neutralnym adresatem informacji tajnych – jak wykażemy za chwilę, jest wprost przeciwnie. Nie mniej jednak brak jest specyficznej regulacji odnoszącej się do tajemnicy negocjacji.

Tymczasem kwestia tajemnicy negocjacji jest w istocie rzeczy kluczowa dla możliwości dogadywania się stron w celu zawarcia ugody.

W ostatnim półroczu co najmniej kilkakrotnie spotkałem się w sądach z całkowitym niezrozumieniem konieczności zachowania tajemnicy negocjacji ugodowych. I to zarówno ze strony sądu, jak i ze strony moich przeciwników postępowania. Przyznaję – uczestników należących do cokolwiek innego pokolenia uczestników procesu niż to, do którego ja należę.

Przede wszystkim sądy z upodobaniem namawiają uczestników procesu cywilnego do ugody. Wiadomo, o co chodzi sędziom – wolą nie stawać przed koniecznością rozstrzygania trudnych spraw. Namawianie do ugody ze strony sędziów staje się niekiedy wręcz opresyjne, co gorsza, zmusza poniekąd strony do naruszania tajemnicy negocjacji.

 Wiadomo, że żadna ze stron nie chce wyjść na pieniacza i generalnie jest taka tendencja, żeby zapewniać sąd o niezmiennej woli ugody. Z tym, że każda ze stron rozumie ugodę po swojemu. I, przy odrobinie nieprzyzwoitości bardzo łatwo i zgodnie z prawdą można informować sąd, że druga strona nie chce zawrzeć ugody, ba – w ogóle nie chce negocjować. Tylko, że nie sądowi nie mówi się wcale, że moja propozycja ugodowa równała się żądaniu pozwu.

Druga strona w takim przypadku może mówić, że to po prostu nieprawda, ale przecież bez podania szczegółów takie oświadczenia są mało wiarygodne. Więc ażeby uzyskać pewien poziom wiarygodności wobec sądu ta druga, przyzwoitsza strona procesu też zostaje zmuszona do ujawnienia szczegółów. I wtedy już wiadomo, że nie ma żadnej tajemnicy negocjacji.

Znacznie dalej idące wykroczenia przeciwko tajemnicy negocjacji popełniają sami pełnomocnicy. Z upodobaniem informują oni sąd, co druga strona im zaproponowała, albo – że nie chciała negocjować, albo że stawiała warunki nie do przyjęcia itd. Udzielanie takich informacji sądowi stanowi w oczywisty sposób naruszenie zasad etyki zawodowej prawników. Nie mniej – ta zasada etyczna w została w bardzo niewielkim stopniu zinternalizowana. Niezwykle często dzieje się tak, że informowanie sądu o przebiegu negocjacji ugodowych służy wzmacnianiu swojej pozycji procesowej. Albo przez to, że mówię, co mi druga strona zaproponowała – co, rzecz prosta, stanowi sugestię co do słabości jej pozycji procesowej. Albo – sugeruję, że jestem nastawiony ugodowo, w przeciwieństwie do drugiej strony, która jest pieniaczem.

Dla mnie od dawna stało się już rzeczą najzupełniej oczywistą, iż przed sądem nie wolno ujawniać jakichkolwiek informacji dotyczących negocjacji, poza może tym, że się odbyły i dały wynik w postaci ugody albo go nie dały. Żadne inne informacje na temat rozmów ugodowych nie mają neutralnego charakteru i powinny być objęte całkowitą tajemnicą.

Niestety, obyczaje są w tej mierze fatalne. Co, prawdę mówiąc, zmusza mnie i moją Kancelarię do zawierania, już w trakcie procesu, umów o poufności i tylko pod warunkiem zawarcia takiej umowy prowadzimy negocjacje ugodowe. Ponieważ, niestety, reguły korporacyjne nie okazały się tu wyznaczać jakichkolwiek granic gry procesowej. Jest to gra kartami znaczonymi nieprzyzwoitością i trudno odnaleźć w niej przyjemność.

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry