Zarządzanie prawami człowieka czyli contradictio in adiecto

Prawo do obrony należy do fundamentów praw człowieka. Prawa człowieka bowiem to przede wszystkim regulacje zabezpieczające jednostkę, przed wszechwładzą Państwa.

Każde niedoregulowanie tej materii jest dwuznaczne i każe wątpić w szczerość intencji systemu, co do rzeczywistej ochrony praw jednostki.

W przepisach kodeksu postępowania karnego jest ogólna deklaracja mówiąca o prawie do kontaktu podejrzanego z obrońcą z pewnym ograniczeniem dotyczący okresu pierwszych dwóch tygodni po tymczasowym aresztowaniu.

Innymi słowy – obrońca ma prawo spotykać się z tymczasowo aresztowanym kiedy tylko chce i nikt nie może mu tego zabronić.

Praktyka poszła jednak w zupełnie innym kierunku. Obrońca musi ubiegać się o zgodę na widzenie. Co więcej zgoda taka jest wydawana – przez prokuratury i sądy – z powołaniem się na art. 217 kodeksu karnego wykonawczego, czyli na przepis który mówi o udzielaniu widzeń osobom najbliższym.

Tymczasem w rzeczywistości nie ma czegoś takiego, jak zgoda na widzenie udzielana obrońcy. Obrońcy przysługuje ustawowe prawo kontaktu z tymczasowo aresztowanym. W ogóle nie wiadomo, jakiego rodzaju dokument i po co wydawany jest przez prokuraturę oraz przez sąd w sytuacji, gdy nie istnieje ustawowa podstawa odmowy zgody.

Skoro organ nie może odmówić zgody na coś – to nie może również, logicznie rzecz biorąc, zgadzać się na to. Tymczasem organ może zastrzec przy widzeniu obecność swoją lub osoby upoważnionej. Przy czym, to zastrzeżenie w sposób nie budzący wątpliwości, dotyczy jedynie pierwszy dwóch tygodni aresztowania.

Tak zresztą jest w stosunku do osoby pozbawionej wolności – nie ma żadnych zgód na widzenie. Nie istnieje też żaden przepis co do udzielania zgód na widzenie z tymczasowo aresztowanym.

Jakie przesłanki – inne, niż zwyczajny brak szacunek dla podstawowych praw człowieka – stały się przesłanką wdrożenia procedury, która każe obrońcy ubiegać się o zgodę na widzenie?

Obrońcy oportunistycznie występują o zgody – bo i co właściwie mają robić? Nie wymuszą przecież wejścia do aresztu na administracji aresztu.

Co ostatecznie oznacza, że Państwo wymusza siłą stosowanie obyczaju naruszającego prawa człowieka, który nie jest oparty w najmniejszym stopniu na przepisach prawa.

I wszystko to mam miejsce w 25 lat po upadku systemu uważanego za opresyjny z punktu widzenia wzmiankowanych tu wartości.

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry