Cytat z Johna Lennona

John Lennon, jeden z moich największych idoli (i jeszcze do tego co tworzył to pochodził z Liverpoolu) śpiewał: I don’t wanna be a lawyer mama, a don’t wanna lie.

To bardzo dobry cytat na rozpoczęcie tego bloga. Skąd się wziął tytułowy kruk, wyjaśnię kiedy indziej.

Bardzo przepraszam, ale w zawodzie prawnika jest zawarte niemal z definicji ryzyko niemoralności. Jest to moje – swoiste – osobiste odkrycie, więc powtórzę je jeszcze pewnie parę razy. Uznając, że moralność to sfera osobistych wyborów powiedzmy raczej, że prawnik jest z natury rzeczy zmuszony postępować nieetycznie. Co ma lub miewa taki skutek, że zawodowy zwyczaj dokonywania nieetycznych wyborów przenosi mu się na tak zwane życie codzienne.

Moim zdaniem prawnicy notorycznie bywają nieetyczni. Części niż zawodowcy innych zawodów. Wynika to z bardzo prostej przyczyny: uprawianie zawodu prawnika uczy, że prawda nie istnieje, albo – że prawdą jest to, co uda mi się wykazać i udowodnić.

Teoretycznie to system prawa powinien wyrażać zasady etyczne przyjęte i obowiązujące w poszczególnym społeczeństwie. Ale system prawa to jest taka figura retoryczna. Nie ma jednego systemu prawa – mówiąc metaforycznie, system prawa powstaje wraz z każdym wyrokiem sądowym i z każdą udowodnioną i wykazaną przez prawnika racją. Spekulacja myślowa jest w prawnictwie podniesiona do rangi prawdy. Bo nie ma niczego takiego, jak obiektywnie istniejący stan prawny.

Prawnicy od samego początku wykonywania zawodu uczą się udawadniania, że czarne jest białe i są za to nagradzani. Oczywiście, można powiedzieć, że źródłem niemoralności prawnika są jego klienci. Ale klienci zwykle nie wiedzą i wcale nie chcą wiedzieć, jak jest naprawdę (cokolwiek by to nie znaczyło). Ludzie zwykle postrzegają swoje sprawy niezwykle subiektywnie, wyłącznie przez pryzmat swojej racji i swojego interesu. W pewnym sensie mają do tego prawo.

Prawnik jest w innej sytuacji, albowiem zwykle wie, lub co najmniej domyśla się, jak jest naprawdę. Wie, że manipuluje prawdą, lub co najmniej tym, o czym przeczuwa, że jest prawdą.

Całe prawo stosowane – nie przepisy i nie tak zwany system – jest nabudowane i zbudowane ze swoistej manipulacji prawników. Oczywiście, interpretacja w wielu przypadkach jest w tym sensie niezbędna, że prawo jest po prostu nie dość jednoznaczne. Ale – w zdecydowanie większej liczbie przypadków interpretacje nie służą ustaleniu, jak naprawdę rozumieć przepisy tylko – jak należy rozumieć przepis, aby to rozumienie było korzystne dla nas właśnie, nie dla drugiej strony.

Klienci niezwykle wysoko cenią sobie prawników którzy wygrywają takie sprawy, co do których i oni, klienci i ich prawnicy- wszyscy doskonale wiedzą, w elementarnym sensie słowa nie mają racji. Ze zmanipulowali prawdę.

Możliwości interpretacji przepisów jest nieograniczona liczba. Im bogatszy kraj, tym większa liczba prawników – ponieważ tym większa liczba klientów jest w stanie opłacić tych, którzy na ich użytek manipulują prawdą.

Taka cywilizacyjna zabawa, to prawnictwo. Czy ono jakkolwiek przybliża nas do zwycięstwa dobra nad złem? Zgadnijcie.

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

 Do góry