(2) Kronika dobrej zmiany: PIS jak pułkownik Cathcart

To, że Pis nie jest partią inteligencką, czy też szczególnie popieraną przez inteligencję, to wynika wprost z badań socjologicznych. Ich wynik jest oczywiście zaciemniony przez to, że to są badania robione na wielkich próbach a kryterium inteligencji jest zrównane z kryterium wykształcenia, co, zwłaszcza w czasach nadskolaryzacji, może prowadzić do zafałszowania wyników.

Mnie jednak bardziej chodzi o coś innego – PIS nie przyciąga intelektualistów z prawdziwego zdarzenia, ludzi wybitnych czy najwybitniejszych w swoich zawodach. Nie mam tu oczywiście nieograniczonej skali[...]

(1) Kronika dobrej zmiany: Zmiana jest wszystkim

Wygrana PISu w ostatnich wyborach zaskoczyła mnie mniej więcej tak, jak wygrana Stana Tymińskiego z Mazowieckim w wyborach prezydenckich 1990 roku. Mówiąc wprost, wydawało mi się po prostu nieprawdopodobne, by tak prymitywna oferta polityczna trafiła na tak podatny grunt, po 27 latach szkolenia demokratycznego i uczenia wyborców odróżniania białego od czarnego.

Na wszelki wypadek dodam, że ta sytuacja świadczy źle o mnie przede wszystkim, nie o kimkolwiek innym. I nie mam o to do nikogo pretensji. Uważałem PIS i jego kompletnie niezrozumiałą dla mnie koncepcję polityczną[...]

Młynarski

W pewnym wieku, młodym wieku mamy silną potrzebę kategoryzowania wszystkich zjawisk na tym świecie, na zasadzie tabeli drużyn piłkarskich, żeby wiedzieć, gdzie są nasi i gdzie są inni. W stanie wojennym prowadziłem, pamiętam taką ambitną dyskusję z moim ówczesnym przyjacielem, Piotrem Ikonowiczem na temat Jacka Kaczmarskiego i Wojciecha Młynarskiego. Ikonowicz uważał, że Młynarski, owszem, jest wybitny, ale Kaczmarski to geniusz. Ja nie miałem tej jasności, to znaczy od czasu gdy coś rozumiałem z tego świata, też uważałem Młynarskiego za geniusza. Oczywiście, dzisiaj[...]

Cohen

Leonard Cohen był najważniejszym artystą mojego życia i na zawsze nim będzie. Odszedł w sposób odpowiadający swojej doniosłości i niezwykłości, przygotowując nas wszystkich na ten moment w sensie duchowym łącznie – co może być już od strony biologicznej przypadkiem – niezwykłą ostatnią płytą I want it darker.

Przez wiele lat nie zastanawiałem się zupełnie, dlaczego Cohen tak na  mnie działa, zresztą taki sposób dochodzenia do sztuki jest zapewne najlepszy i najmądrzejszy: nie chodzi o to, by uznać dzieło za ważne tylko żeby je lubić i kochać. Cohen był[...]

Zgaga

Nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem korporacji, do której należę w pewnym sensie przymusowo, w każdym razie nie z własnej woli – czyli korporacji adwokackiej. Dawałem temu wyraz w różnych miejscach ponad 20 lat temu, postulując awangardowe na owe czasy rozwiązanie, połączenie obu korporacji prawniczych. Moim celem było między innymi ograniczenie skutków tego chorobliwego zadęcia, arogancji i poczucia wyższości, jaką naznaczona była korporacja adwokacka.[...]

Święta inkwizycja przebrana za policjantów

Prawdę mówiąc, trudno mi sobie wyobrazić w praworządnym państwie bardziej niepraworządną procedurę niż ta, która obowiązuje w ramach karana kierowców punktami karnymi.

W sprawie tej grzebał nawet Trybunał Konstytucyjny, ale i Trybunał podobnie jak sądy administracyjne w tej sprawie zachowują się tak, jakby realizowały wyłącznie potępieńczą misję przeciwko kierowcom przekraczającym punktowe limitowe, jakby to byli troglodyci zjadający dzieci na śniadanie i z tego powodu – nie zasługujący na żadną ochronę prawną.[...]

 Do góry